Syn Villas nadal nie ma dostępu do domu matki

"Nie naciskamy na prokuraturę, bo to nie odnosi skutków" - mówi synowa zmarłej gwiazdy.

Obraz

Krzysztof i Małgorzata Gospodarek postanowili poskarżyć się na opieszałość świdnickiej prokuratury, która od 4 miesięcy wyjaśnia okoliczności śmierci Violetty Villas. Piosenkarka została znaleziona martwa z swoim domu z Lewinie Kłodzkim 5 grudnia minionego roku. Na jej ciele widniały liczne siniaki, stwierdzono także zaniedbane złamanie nogi.

_**Wciąż nie mamy dostępu do domu, w którym mieszkała Violetta**_ - mówi w rozmowie z Super Expressem synowa zmarłej. Tak nie powinno być. Ale specjalnie nie naciskamy na prokuraturę, bo to nie odnosi skutków. Zostawiamy to w rękach organów, które powinny się tym zajmować.

Prokuratura odpiera zarzuty, tłumacząc, że ma swoje powody.

Czekamy na dodatkową opinię biegłych - informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Świdnicy Ewa Ścierzyńska. Chodzi o okoliczności powstania obrażeń u pani Villas, a także doprecyzowanie godziny śmierci zmarłej. Odbyła się już wizja lokalna, mamy zeznania świadków.

Przypomnijmy, w jakim warunkach przez ostatnie lata mieszkała Villas:

Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Obraz
© Jerzy Harłacz/klodzko.naszemiasto.pl
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą