Fakt udziela Oli Kwaśniewskiej porad zawodowych
Córka byłego prezydenta, Ola Kwaśniewska, gości na łamach „Faktu” jakieś trzy razy w tygodniu. Temat zawsze się znajdzie. Dziś na tapecie jest propozycja występu w trzeciej edycji „Tańca z gwiazdami”, którą podobno panna Kwaśniewska otrzymała. „Fakt” szybko podlicza, że 100 tysięcy, które Ola mogłaby uzyskać za wygraną, ustawiłoby ją życiowo, bo póki co ma mieszkanie w dobrej dzielnicy, samochód i dyplom magistra psychologii, ale nie ma pracy. W dziedzinie career coaching „Fakt” raczej nie jest liderem – Kwaśniewska ma gdzie mieszkać i za co żyć, bo rodzice się jej nie wyrzekli. „Taniec z gwiazdami” to nie reality show, ale pojawienie się córki byłego prezydenta w jednym programie z wyciągniętym spod jakiegoś kamienia panem Jakimowiczem nie jest szczególnie nobilitujące. Z dyplomem w kieszeni Ola może poszukać sobie normalnej pracy. Takiej, w której będzie używać głowy, a nie ciała.
Papież z rogami, czyli urok tytułów
Jak donosi „Fakt”, dziewczyna Piotra Adamczyka, polskiego aktora, którego zna ostatnio cała Polska i pół świata z roli młodego Karola Wojtyły, całowała się z innym. Na dwóch zamazanych zdjęciach widzimy blondynkę w kawiarni oraz blondynkę, którą jakiś jegomość cmoka w policzek. Nie wygląda to zbyt namiętnie. W każdym razie, współczujemy Piotrowi Adamczykowi. Nie dość, że paparazzi biegają za jego dziewczyną i robią z igły widły dla dobra artykułu, to jeszcze sam aktor został wieczyście zaszufladkowany jako ten, który zagrał papieża. Panie Piotrze, a jakby tak mały publiczny ochlaj w Rzymie? Może to by pomogło uciec panu od świątobliwego wizerunku.
***
Buty w roli głównej
Kasia Tusk, córka Donalda, po raz kolejny pojawia się na łamach tabloidów w związku ze swoją studniówką. Czytaliśmy już o jej perypetiach z zakupem pończoch i chęci wystąpienia w różowych kapciach ze Snoopym – teraz możemy obejrzeć na zdjęciu nią samą, w sukni studniówkowej oraz z beżowymi botkami w ręce. Buty to bardzo teraz modne botki z zamszu i wełny merynosów, ale na zdjęciach wyglądają jak przedwojenne onuce mojej babci.
Żeby było sprawiedliwie, media donoszą też o studniówce… Kazimierza Marcinkiewicza. Tak, pan premier był łaskaw zaszczycić swoją obecnością studniówkę w gorzowskim LO (gdzie uczyła się jego matka i dwoje dzieci). Pan premier jednak, jak sam przyznaje, nie ma pojęcia, jak się tam znalazł. Jego partnerka do poloneza z kolei wyznaje, że kompletnie nie interesuje się polityką. Nie ma to jak dobrana para. On nie wie, skąd się wziął na imprezie, a ona pewnie pięć minut wcześniej dowiedziała się, kim jest ten łysawy gość, z którym ma zatańczyć. Dobrze, że chociaż znali kroki poloneza.