Odeszła z "M jak miłość", bo... grała złą matkę?
"Aż mnie skręcało, kiedy to grałam. Po prostu nie mogłam tego znieść. Nie chciałam taka zostać w świadomości ludzi".
Joanna Koroniewska, zachęcona medialnym zainteresowaniem kryzysem w jej związku z Maciejem Dowborem zdecydowała się w ubiegłym roku na opuszczenie serialu, który ją wypromował. Przez 13 lat wcielała się w postać Małgosi Mostowiak w M jak miłość, stając się jedną z najbardziej popularnych aktorek tej produkcji. Mimo to postawiła wszystko na jedną kartę i... chyba trochę się przeliczyła. Przypomnijmy: Już żałuje odejścia z "M jak miłość"!
Teraz Koroniewska postanowiła ujawnić powody swojego odejścia. Twierdzi, że miała pretensje do scenarzystów, którzy zrobili z jej bohaterki złą matkę oraz "zimną rybę".
Jestem osobą, delikatnie mówiąc, energiczną, a w tej roli byłam zimną rybą. W pewnym momencie poczułam, że po prostu już tego nie dźwigam - tłumaczy aktorka w rozmowie z Grazią. Co było takim prawdziwym powodem odejścia? Kiedy wróciłam do serialu po urodzeniu Janki, moja Małgosia też miała dziecko. Ale wyjechała do Włoch i nie zabrała ze sobą tego dzieciaka. I ja, matka kwoka, cierpiąca za każdym razem, kiedy wychodziłam z domu choćby na parę godzin, po prostu nie mogłam tego znieść. Aż mnie skręcało, kiedy to grałam. Nie chciałam taka zostać w świadomości ludzi. Dla mojego dziecka zrobię wszystko. Moja córka ma mnie zawsze, kiedy tylko tego potrzebuje. Do tego stopnia, że w pewnym momencie poczułam nawet, że za bardzo nastaję na jej wolność.
_
_