Tyszkiewicz też miała raka trzustki. "Zapytałam tylko: Dlaczego właściwie nie ja?"

"Musimy brać to, co życie przynosi. Żyjmy w prawdzie" - apeluje Beata Tyszkiewicz.

Obraz

Rak trzustki jest jednym z najbardziej dramatycznych typów nowotworów. Jego przebieg za każdym razem jest wielką zagadką, a w Polsce jego wykrywalność wciąż jest na bardzo niskim poziomie. Szanse na przeżycie są niewielkie. Rak trzustki pokonał między innymi Annę Przybylską, Darię Trafankowską, Steve'a Jobsa i Patricka Swayze. Przypomnijmy: "W Polsce szanse na przeżycie 5 lat ma 1% chorych"

Nowotwór trzustki przed laty wykryto także u Beaty Tyszkiewicz, jednak aktorka zdecydowała się opowiedzieć o swojej historii dopiero teraz. Gdy usłyszała koszmarną diagnozę, udało się jej jednak nie stracić zimnej krwi i zaskoczyć lekarza:

Jak mi kiedyś powiedziano, że mam raka trzustki, to powiedziałam: "Dlaczego nie ja?". Przecież wszyscy chorują. Dzieci, młodzi ludzie, więc dlaczego nie ja. Lekarz powiedział wtedy: "Wie pani, 25 lat pracuję i jeszcze tego nie słyszałem. Wszyscy mówią: Dlaczego właśnie mnie to spotkało?". Żyjmy w prawdzie. W stosunku do życia jesteśmy szeregowcami, musimy brać to, co nam życie przynosi - powiedziała w wywiadzie z magazynem Viva.

Mimo to Tyszkiewicz nie zrezygnowała z pracy zawodowej. Pomocną dłoń wyciągnął do niej Krzysztof Zanussi:

Nawet jak byłam bardzo chora i w środowisku wiedziano, że jestem wyłączona, to Krzysztof Zanussi zaangażował mnie na jeden dzień. Miałam taką scenę z Maxem von Sydowem, gdzie byłam jak cień. Ale zagrałam w "Dotknięciu ręki".

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą