Zelnik przyznał, że "Smoleńsk" "nie jest arcydziełem" i... nie ma fabuły

"On ma spełnić rolę taką, żeby wziąć udział pięknie w obronie prawdy o tym tragicznym wydarzeniu" - broni swojego ostatniego filmu.

Obraz

Po poniedziałkowej zamkniętej dla mediów premierze Smoleńska wybrani goście udzielili wywiadów, w których zrecenzowali film. Jego największym fanem został Jarosław Kaczyński, który wyznał, że radość z wyświetlania filmu w kinach przyćmiła osobistą żałobę. Zachwycony jest też Ryszard Makowski ze Studia YaYo, który zapewnia, że dla zrozumienia przesłania filmu wystarczy 5 szarych komórek.

Najciekawszą recenzję filmowi wystawił Jerzy Zelnik, który w Smoleńsku zagrał rolę dyplomaty. Aktorowi udało się tak skrytykować film, zarzucając mu brak fabuły i artystycznej wartości, żeby zabrzmiało to prawie jak pochwała.

Moim zdaniem jest znakomicie zrealizowany. Jest to paradokument, literatura faktu - powiedział w wywiadzie dla Newsweeka. Ktoś, kto oczekiwał wyłącznie fabuły, że to będzie takie... prawda... wspaniały artystycznie film, który na festiwalach będzie zdobywał nagrody, to się zawiedzie. No bo to jest film, który spełnia inną rolę. Ona ma spełnić rolę taką, żeby wziąć udział pięknie w obronie prawdy o tym tragicznym wydarzeniu.

Myślicie, że udało mu się nie podpaść Kaczyńskiemu?

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
© East News
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz

Zelnik o donoszeniu na kolegów SB: "seks zaślepiał mi oczy"

Zobacz też:

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą