Blanka Lipińska zapytana o biznesy, które gwiazdy zamykają przez hejt: "TO WASZA WINA". Kogo miała na myśli?
Blanka Lipińska poprosiła o pytania i jak zawsze nie migała się od odpowiedzi. Tym razem ktoś zapytał o "zamykanie biznesu 'gwiazd', bo spotkał je hejt w sieci". O kim mowa? Tego musicie się domyślić, a sama Blanka w słowach nie przebierała.
W sobotę 31 stycznia lokal Sandry Kubickiej kończy działalność. Ostatniego dnia działalności punktu Sandra’s Matcha w Warszawie celebrytka zjawiła się na miejscu, gdzie miała okazję zamienić kilka słów z fanami słynnego napoju. Już zapowiada, że to nie koniec, a jedynie kolejny etap.
Pani do mnie podeszła i zaczęłyśmy obydwie płakać. To jest niesamowite. Zobaczcie, jak kubek matchy nas połączył. (...) Ale pamiętajcie, to nie jest koniec. To jest tylko koniec pewnego etapu. Coś się musi zakończyć, żeby coś się mogło zacząć.
Blanka Lipińska o "zamykaniu biznesu przez hejt w necie"
Podczas gdy pracownicy Sandry przyjmują w lokalu ostatnich klientów, Blanka Lipińska zdecydowała się zorganizować sesję Q&A na Instagramie. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jedno z pytań, które napłynęło do niej właśnie dziś, a mowa w nim o "zamykaniu biznesu 'gwiazd', bo je spotkał hejt w necie".
Blanka Lipińska mówi o nowej fryzurze i powikłaniach po liftingu! Wspomniała o rehabilitacji twarzy
O kogo chodzi? Tego musicie się już domyślić, a Blanka pisze o sprawie tak:
No cóż, jednych to załamie, inni (jak ja) to wykorzystają. Hejt w tym przypadku to nic innego, jak marketing szokowy - czyli nieważne jak, ważne, żeby mówili i nazwisko zapamiętali. (...) Myślę, że niestety nie każda osoba nadaje się do tworzenia biznesu. Dla jednego coś będzie hejtem i porażką, która go złamie i sprawi, że wejdzie w rolę ofiary, mówiąc: TO WASZA WINA!... Dla drugiego będzie to drogą do monetyzacji.
Jednocześnie podzieliła się własnymi doświadczeniami, bo sama zetknęła się z hejtem w czasach, gdy filmy z serii "365 dni" były szeroko komentowane w sieci. Deklaruje jednak, że to szum jest to najważniejszy, a nieprzyjemności czy negatywne komentarze to tylko etap przejściowy i trzeba być na to przygotowanym.
Moje książki są wydawane w 102 krajach i tłumaczone na ponad 40 języków - to raczej cieszy niż boli, a zawdzięczam to szeroko pojętemu hejtowi w sieci