Zapłakana Sandra Kubicka relacjonuje OSTATNI dzień swojego lokalu: "Zobaczcie, jak kubek matchy nas połączył" (WIDEO)
Kilka dni temu Sandra Kubicka potwierdziła, że zamyka punkt Sandra's Matcha w Warszawie. W sobotę działalność lokalu dobiegła końca, a szefowa dobytku ze wzruszeniem relacjonowała spotkania z fanami serwowanych tam napojów.
W poniedziałek Sandra Kubicka przekazała za pośrednictwem Instagrama, że zamyka lokal Sandra's Matcha umiejscowiony w centrum Warszawy. W odezwie do obserwujących wyjaśniła, że nie jest to koniec jej matchowego biznesu, a po prostu nowy etap i teraz będzie odwiedzać miasta w Polsce z food truckiem.
Może kiedyś wrócimy? Nie wiem. Może wrócimy w innej odsłonie. Bo marzy mi się śniadaniownia. Ale nie obiecuję. Nie rzucam jeszcze słów na wiatr. Natomiast na chwilę obecną jestem po prostu zmuszona zamknąć punkt stacjonarny. Nie chcę już walczyć. Nie jest nam łatwo na naszej ulicy z konkurencją. Już nie chodzi o ilość klientów, ale o to, co się dzieje troszeczkę za kulisami.
Przypomnijmy: Sandra Kubicka ZAMYKA SWÓJ LOKAL w Warszawie: "Wyśmiewana byłam ja. Wyśmiewana była moja matcha. Byliśmy podważani"
Sandra Kubicka relacjonuje ostatni dzień jej lokalu
W sobotę, 31 stycznia, w lokalu Sandry przyjęto miłośników zielonego napoju po raz ostatni. Sama Kubicka kilka godzin temu opublikowała zdjęcie z kartonem, które wykonano przed miejscem, w którym dotąd mieściła się jej matcharnia.
I ten moment, gdy klienci przy zamawianiu matchy płaczą razem ze mną... Widziałam dziś po Was, że czuliście masę miłości, którą wsadziłam w ten lokal. Połączył nas kubek matchy. Dziękuję Wam. Idę płakać w domu.
O tym, jak wyglądał ostatni dzień działalności jej lokalu, opowiedziała też na InstaStories. Kubicka zapewnia, że spotkała się z wyjątkowo emocjonalnymi reakcjami na zamknięcie jej warszawskiego dobytku.
Totalnie myślałam, że mam to przepracowane, ale ewidentnie nie. Dzisiaj jest taki dzień, kiedy zamykam drzwi i koniec. Najpierw jechałam i szukam miejsca parkingowego, i widziałam, że pani idzie z czteroma moimi matchami, więc pomachałam, a ona mi i powiedziała, że była na początku i była teraz, i jest tak samo pyszna. I później szukamy miejsca parkingowego i okazało się, że małżeństwo wyjeżdżało i oni też byli u mnie na matchy. Pani do mnie podeszła i zaczęłyśmy obydwie płakać. To jest niesamowite. Zobaczcie, jak kubek matchy nas połączył.
Jednocześnie podziękowała za wyrazy wsparcia i ponownie zapewniła, że przed nią nowy etap i to wcale nie koniec Sandra's Matcha. O tym, dlaczego zdecydowała się zamknąć lokal, nie chciała jednak mówić.
Ale pamiętajcie, to nie jest koniec. To jest tylko koniec pewnego etapu. Coś się musi zakończyć, żeby coś się mogło zacząć. A ja to robię dla świętego spokoju. Nie będę o tych rzeczach mówić, dlaczego to robię, ale po prostu w tym roku muszę się skupić na świętym spokoju i nie chce mi się już walczyć z ludźmi i tłumaczyć. I tak jak mówiłam, za kulisami bardzo dużo się dzieje, więc póki to się nie uspokoi, to takie będzie. (...) Może dzisiaj mi będzie przykro, ale jutro obudzę się mega szczęśliwa, że mam takie wsparcie w obcych dla mnie ludziach. Kochane to jest.