Były mąż Amy Winehouse razem z nią wpadł w NAŁÓG. Nie przypisuje sobie winy za jej śmierć: "Robiła to, co chciała"
Blake Fielder-Civil, były mąż Amy Winehouse, odegrał niezwykle istotną rolę w jej życiu. Jak przyznał w najnowszym wywiadzie, wspólnie z nią zaczął eksperymentować z używkami. Pomimo tego stanowczo odsuwa od siebie zarzuty ojca i fanów artystki o przyczynienie się do jej śmierci.
Pomimo swojej krótkiej, zdecydowanie przedwcześnie zakończonej kariery, Amy Winehouse uznawana była za jedną z najwybitniejszych artystek początku XXI wieku. Jej debiutancki album wydany w 2003 r. zwrócił uwagę krytyków muzycznych, zaś krążek "Back to Black", który ujrzał światło dzienne 3 lata później, utorował jej drogę na sam szczyt. Niestety, z roku na rok zaliczała coraz boleśniejsze upadki wynikające z jej problemów natury psychicznej oraz zmagań z uzależnieniem od alkoholu i twardych narkotyków.
Aż trudno uwierzyć, że od śmierci wokalistki wkrótce minie już 15 lat. Winehouse odeszła w swoim domowym zaciszu 23 lipca 2011 r. Funkcjonariusze policji odnaleźli w jej sypialni trzy opróżnione butelki wódki. Oficjalną przyczyną zgonu artystki było zatrucie alkoholowe po dłuższym okresie abstynencji. Ojciec zmarłej 27-latki, Mitch Winehouse, publicznie posądził jej byłego męża. To właśnie w nim upatrywał przyczyny uzależnienia się córki od niebezpiecznych substancji, które ściągnęły ją na samo dno.
Dzieje się w "Królowej Przetrwania". Influencerka uderza w Pajączkowską: "Do tej pory tak naprawdę cienko pierdzisz"
Były mąż Amy Winehouse zabrał głos po wielu latach milczenia
Wspomniany już Blake Fielder-Civil był jednym z najważniejszych mężczyzn w życiu ikony soulu. Ich związek rozpoczął się na początku lat dwutysięcznych, lecz zanim wzięli spontaniczny ślub podczas pobytu w Miami, przeżywali niekończące się rozstania i powroty. Przyglądający mu się z niepokojem wielbiciele Amy od początku przypisywali mężczyźnie niecne zamiary. Wielu z nich zgadzało się z medialną narracją jej ojca.
Podczas ostatnich lat życia Winehouse jej były mąż odbywał karę 32 miesięcy pozbawienia wolności po tym, jak został skazany za włamanie i posiadanie imitacji broni palnej. Pomimo rozstania utrzymywali kontakt za pośrednictwem listów i zdecydowanie rzadszych rozmów telefonicznych. W najnowszym wywiadzie wrócił wspomnieniami do momentu, w którym jeden ze strażników przekazał mu tragiczną wiadomość o śmierci dawnej ukochanej.
Spełnił się mój najgorszy koszmar. Rozpłakałem się od razu
Blake Fielder-Civil przyznał, że to właśnie za jego sprawką Amy Winehouse zaczęła eksperymentować z narkotykami. Jednocześnie uważa, że przypisywanie mu winy za jej śmierć jest zdecydowanie zbyt daleko idącym wnioskiem.
Moje obecne stanowisko jest takie, że wiem, iż wiele osób, zwłaszcza tych, którzy śledzili tę historię 20 lat temu, ma wrażenie, że to ja ponoszę odpowiedzialność za śmierć Amy. Jak zawsze powtarzałem, nigdy nie uchylam się od żadnej odpowiedzialności. Jeśli coś bym zrobił, to podniósłbym na siebie rękę. Amy miała wolną wolę. I nie jest to w żadnym wypadku brak szacunku dla niej, ale robiła to, co chciała
Gość podcastu wspomniał też, że uzależnienie wokalistki od alkoholu i narkotyków nasiliło się, kiedy on przebywał za kratami. Jak wspomniał na zakończenie rozmowy, Amy z całą pewnością nie chciałaby, by to na niego spadł ciężar posądzeń o przyczynienie się do jej dramatycznego odejścia.