Chajzer gubi się w zeznaniach, Kayah i Justyna na wojennej ścieżce i nie całkiem ślepa miłość do sławy. Kto najbardziej podpadł internautom? (OKIEM PUDELKA)
Za nami kolejny wypełniony dramami tydzień w polskim show-biznesie. Tym razem w naszym podsumowaniu "Okiem Pudelka" przyglądamy się uczestnikom polskiego "Love is Blind", najstarszemu nastolatkowi w Polsce i zwaśnionym diwom rodzimej sceny muzycznej. Kto zasłużył na naganę?
Miłość (do sławy) jest ślepa
Za nami pierwsza polska edycja "Love is Blind". Hitowy format Netflixa dostarczył widzom sporo emocji, ale czy przekonał, że miłość faktycznie potrafi być ślepa? Po obejrzeniu "ślubnego" odcinka i szumnie zapowiadanego "Reunion" mamy pewne wątpliwości - ślubem zakończyły się jedynie dwa związki, z czego nad jednym wisi ogromny znak zapytania. We wspomnianym odcinku specjalnym zabrakło bowiem Damiana i Marty, którzy wysłali wprawdzie produkcji wideo dokumentujące ich pierwsze miesiące małżeństwa, ale ich aktywność w sieci sugeruje, że nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. Internauci już spekulują, że Damian pomieszkuje u kolegi, a Marta, po serii sugestywnych wpisów, wybrała się na wakacje z koleżanką z programu.
Zobacz także: Marta (BEZ DAMIANA) i Malika z "Love is Blind" ruszyły na podbój Egiptu. "Nie możemy tego dłużej ukrywać" (ZDJĘCIA)
W międzyczasie Marta rozpoczęła współpracę z agencją influencerską, co również nie zostało zbyt dobrze odebrane przez fanów programu. Musieli bowiem zderzyć się ze smutną rzeczywistością - uczestnicy szukali w show nie tylko miłości, ale i drogi do sławy i pieniędzy, które może im przynieść. W końcu potrzeba atencji i adoracji to uczucie silniejsze (a na pewno trwalsze) niż zakochanie. Czy zabawa w kotka i myszkę z internautami odnośnie statusu związku to część nowej strategii promocyjnej Marty i próba utrzymania się na medialnej powierzchni? Póki co, działa - ale nie potrwa to zbyt długo. Za chwilę pojawią się kolejne programy, nowa armia żądnych popularności no-name'ów, a obsada pierwszego sezonu będzie mogła wydobyć z siebie jedynie smutne "auuu".
Kayah vs Steczkowska. Gwiazdorskie fochy czy stary konflikt?
Nie milkną też echa dziwacznego konfliktu pomiędzy Kayah a Justyną Steczkowską. Autorka hitu "Na Językach" wzięła sobie do serca słowa swojej własnej piosenki i język latał jej trochę jak łopata - najpierw w wywiadzie dla "Vivy!", a później na Facebooku pozwoliła sobie na pochwałę eurowizyjnego występu Alicji Szemplińskiej, podszytą niewybrednymi uwagami, które ciężko zinterpretować inaczej niż jako próbę dogryzienia Steczkowskiej. Co ciekawe, chwilę później obie panie spotkały się podczas Sopot Hit Festiwal, chociaż "spotkały" to za wiele powiedziane - pomimo sąsiadujących ze sobą garderób, Justyna i Kayah nie zdołały wpaść na siebie na imprezie Polsatu. Steczkowska wyjaśniła, że koleżanka "omija ją szerokim łukiem". Kayah z kolei była mocno zirytowana, że ktokolwiek pyta ją o aferę, którą sama (być może nieświadomie) rozpętała.
Zobacz także: ZIRYTOWANA Kayah o konflikcie z Justyną Steczkowską: "Nie interesują mnie G...OBURZE" (WIDEO)
Na wielkie pojednanie się nie zapowiada, a internauci kpią sobie z wojenki dwóch gwiazd polskiej estrady. Czy kiedyś dowiemy się, o co naprawdę poszło? Bo na pewno nie o "tanie wygibasy" czy inne przeszłe historie typu Steczkowska współpracująca z bałkańskimi muzykami, co podobno miało nie spodobać się Kayah. Docierające do nas zewsząd głosy mówią, że "konflikt" zaczął się jeszcze w latach 90., gdy obie panie przez moment były ze sobą naprawdę blisko. Gdy tylko zakończymy to niezwykle ważne śledztwo i ustalimy, co tak naprawdę wydarzyło się pomiędzy Justyną i Katarzyną, możecie być pewni, że o tym usłyszycie.
Ralph Kamiński ma pomysł na zażegnanie konfliktu Kayah i Steczkowskiej: "NIECH DODA JE POGODZI"
Bardzo dorosły Filip Chajzer i jego dorosłe wybory
Urlopu od siebie i swoich niefortunnych wyborów nie zamierza też nam dać Filip Chajzer, który ambitnie promuje kolejną książkę i przekonuje, że czuje się świetnie - w razie gdyby ktoś chciał wyciągnąć z jego zachowania inne wnioski. Sporo miejsca poświęca się też jego związkowi z 19-letnią (bądź 20-letnią, jak lubi sam zaznaczać tę zawrotną różnicę) dziewczyną, a sam Filip jest szczerze zdziwiony i jest mu najzwyczajniej przykro, że w 2026 r. nikt już nie bije braw, gdy 42-letni facet wiąże się z kimś o ponad 20 lat młodszym. W końcu miłość nie wybiera, nastoletnie dziewczyny są dojrzałe jak na swój wiek i mają stare dusze - to już znany nam repertuar. Oczywiście, nic nikomu do tego, co robią "dorośli" ludzie i każdemu należy się prywatność, ale Chajzer zdaje się nie rozumieć, że on od blisko 15 lat robi wszystko, byle tylko nie żyć prywatnie i z dala od kamer. Chyba że jego wypaczoną definicją prywatności jest sesja w "Vivie!" i składanie rąk do modlitwy podczas sesji zdjęciowej dołączonej do wywiadu, w którym przekonuje, że z nałogu wyciągnął go bóg. Chyba i nam przydałaby się w takim razie modlitwa.
Zobacz także: Filip Chajzer plącze się w zeznaniach, opowiadając o 19-letniej ukochanej. Teraz twierdzi, że jednak ZAPYTAŁ O WIEK
Złośliwi mogliby nawet znaleźć okoliczności łagodzące i dojść do wniosku, szczególnie po dogłębnym prześledzeniu działalności medialnej celebryty, że faktycznie, ale różnica wieku między Chajzerem a jego partnerką nie jest aż tak duża... Na pewno mentalnie.