Ciąg dalszy wojenki Dody i Woźniak-Starak, prawdziwe oblicze Żurnalisty i euforia wokół streamu Łatwoganga... Tym żyliśmy w mijającym tygodniu (OKIEM PUDELKA)
Mijający tydzień upłynął nam pod znakiem afer i aferek, ale wszystko przyćmił niesłychany zryw dobroczynności, do którego zaprosił wszystkich Łatwogang. Przeczytajcie podsumowanie najgłośniejszych wydarzeń ostatnich dni w naszym cyklu "Okiem Pudelka".
Neverending story: Doda kontra Agnieszka Woźniak-Starak
Kiedy już wydawało się, że trwający 13 (!) lat konflikt Dody i Agnieszki Woźniak-Starak zmierza powoli może nie do happy endu, ale względnego pokoju, ten odżył na nowo i to ze zdwojoną siłą. Wszystko za sprawą wywiadu piosenkarki, którego udzieliła Wirtualnej Polsce, gdzie opowiadając o kulisach słynnej już konfrontacji w chorzowskiej toalecie ujawniła nieznany dotąd detal - Rabczewska twierdzi, że ówczesna prowadząca "Na Językach" miała powiedzieć, że z rodzicami artystki "to dopiero początek", co miało ostatecznie sprowokować ją do "fizycznego wymierzenia sprawiedliwości". Na potwierdzenie swoich słów Doda odesłała nas do akt sprawy sądowej o pobicie, którą wytoczyła jej Agnieszka i faktycznie, już przed dziesięcioma laty piosenkarka zarzucała Woźniak-Starak wypowiedzenie cytowanych wyżej słów. Co na to dziennikarka? Agnieszka twierdzi, że takie słowa nigdy nie padły, a Doda najzwyczajniej na świecie kłamie.
Wygląda więc na to, że nie tylko nie możemy liczyć na pojednanie Doroty i Agnieszki, ale i pewnie już nigdy nie dowiemy się, co naprawdę wydarzyło się feralnej nocy w Chorzowie, choć nie ma wątpliwości, że doszło tam do "szarpaniny", jeśli możemy sobie pozwolić na eufemizm. Nie wyjaśnił tego z absolutną pewnością ani sąd, ani same zainteresowane. Można zatem uwierzyć albo jednej, albo drugiej - tutaj głosy również zdają się podzielone i raczej nie zapowiada się, aby doszło do pełnego consensusu. Wypada mieć tylko nadzieję, że tego typu incydenty to już w polskim show-biznesie przeszłość, bo choć Pudelek lubi szczekać i podgryzać, to zawsze wybierzemy potyczki słowne ponad fizycznymi.
Żurnalista pokazał swoje prawdziwe oblicze
Szerokim echem odbiło się również uroczyste ujawnienie tożsamości Żurnalisty, który budował swoją popularność celebryckimi podcastami i ukrywaniem swojej twarzy. Po jakimś czasie okazało się jednak, że chowanie przed światem lica nie było tylko budowaniem aury tajemnicy, a ucieczką przed kolejnymi wierzycielami. Na jaw wyszło, że popularny podcaster ma na koncie kilka afer finansowych i sporo długów, które - jak zapewnia - "stara się" spłacać. I możliwe nawet, że akurat w tej kwestii nie mija się z prawdą, bo w końcu zdecydował się pokazać twarz i to w miejscu do tego adekwatnym czyli podczas wywiadu z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero.
Zobacz także: Żurnalista nie widział swojej mamy OD 18 LAT: "Byłem FATALNYM SYNEM". Zdradził, z kim utrzymuje kontakt z rodziny. Zaskoczeni?
I jak to zwykle (u)bywa, z każdym kolejnym wywiadem Żurnalisty o Żurnaliście przekonujemy się, że wspomniana aura tajemnicy takim złym pomysłem wcale nie była, bo podcaster wyraźni wizerunkowo, gdy tylko zaczyna mówić o sobie. Internauci nie mają bowiem wątpliwości, że "czar prysł" i nie chodzi tu bynajmniej o urodę Dawida Swakowskiego - bo tak naprawdę nazywa się Żurnalista. Rozczarowani jego starciem ze Stanowskim już wieszczą, że "wiele na tym straci" i powinien skupić się na przeprowadzaniu wywiadów, ale czy faktycznie to może być "początek końca"? Szczerze wątpimy - jeśli nie powaliły go machlojki finansowe, a celebryci nadal biegają pod jego mikrofon z entuzjazmem, to i żenujący wywiad w Kanale Zero go brutalnie nie położy. Jeśli przydarzy mu się widmo "cancel culture", to prędzej za jakąś niewinną błahostkę. Tak to już w tym show-biznesie jest.
Ogromny sukces akcji Łatwoganga
Wszystkie aferki, konflikty i skandale zostały jednak przyćmione jedną z najbardziej spektakularnych akcji charytatywnych w historii naszego kraju i bez wątpienia efektowną odpowiedzią Gen Z na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Chodzi oczywiście o trwający od dziewięciu dni stream Łatwoganga, który pobił rekord Guinnessa w kategorii "Najwięcej pieniędzy zebranych podczas charytatywnej transmisji na żywo" - zebrano ponad 190 milionów złotych. 23-letni streamer postanowił wesprzeć konto fundacji Cancer Fighters niosącej pomoc dzieciom, młodzieży i dorosłym pacjentom onkologicznym, a do jego akcji dołączyli absolutnie wszyscy - streamerzy, influencerzy, gwiazdy, popularne marki i rzesze "zwykłych" ludzi. Na streamie działy się rzeczy niesłychane - niespodziewane duety, golenie głów przez m.in. Maffashion, Aleksandrę Domańską, Edytę Pazurą i Katarzynę Nosowską, godzenie się zwaśnionych celebrytów czy Małgorzata Kożuchowska "wjeżdżająca w kartony".
Zobacz także: Na streamie Łatwoganga zrobiło się nerwowo: "Ludzie wkurzają się". Bagi PRZEPROSIŁ za zachowanie dziewczyn ze swojej ekipy
Przez kilka dni mogliśmy obserwować prawdziwe zjednoczenie w polskim internecie i znowu udowodniliśmy, że potrafiły działać razem w słusznej sprawie i wyręczać doraźnie niekompetentnych polityków. Czy ten zryw ma szansę przerodzić się w codzienność? Dlaczego musimy na własną rękę łatać systemowe dziury? To z pewnością ważne pytania, na które będzie trzeba sobie odpowiedzieć, ale na ten moment pozwólmy sobie celebrować rzadką w polskim społeczeństwie chwilę czyli działanie ponad jakimikolwiek podziałami. Takich obrazków życzymy sobie częściej!
Też możecie włączyć się w tę akcję - TUTAJ JEST ZBIÓRKA!
Zobacz także: Ekipa WP i Pudelka wpadła do Łatwoganga i przekazała 50 TYSIĘCY! Zebrano już ASTRONOMICZNĄ KWOTĘ