Czadoman zapewnia, że godnie gości księdza na kolędzie: "Koperta u nas ZAWSZE JEST"
Czadoman traktuje wizytę duszpasterską jak prawdziwe rodzinne wydarzenie. Dbając o odpowiednią atmosferę, zaprasza księdza do rozmów przy wspólnej kolacji. Specjalnie dla niego przebiera się także w odświętny strój.
Czadoman, czyli Paweł Dudek, to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych przedstawicieli nurtu disco polo w Polsce. Największy rozgłos przyniósł mu utwór "Ruda tańczy jak szalona".
Popularność artysty wykorzystał Polsat, zapraszając go do udziału w swoich flagowych programach: "Taniec z Gwiazdami" oraz "Twoja twarz brzmi znajomo". Ostatnio wystąpił także w "Good Luck Guys", a jego słowne przepychanki z Piotrem Mrozem odbiły się szerokim echem w mediach.
Gwiazdy disco polo opowiadają o swoim legendarnym "bajecznym" życiu
Czadoman o kolędzie w swoim domu
Ostatnio z muzykiem skontaktował się "Fakt", który zapytał, jak w jego domu przebiega... wizyta duszpasterska, czyli tzw. kolęda. Czadoman przyznał, że to dla niego i jego rodziny wyjątkowy dzień.
Na stole jest biały obrus, zapalone świeczki, krzyż i woda święcona przyniesiona wcześniej z kościoła. To wszystko musi być, to są podstawy, bez których nie wyobrażam sobie kolędy
Wizyta ma ustalony przebieg i rozpoczyna się od modlitwy. Muzyk przez wiele lat pełnił funkcję ministranta, dlatego doskonale orientuje się w tradycji kolędowej. Artysta podkreślił również, że odpowiedni strój ma w tym dniu duże znaczenie.
Staramy się trzymać dekoracje świąteczne aż do kolędy. Zawsze mamy żywą choinkę, więc ten klimat świąt jeszcze u nas zostaje. Żona to lubi, a dom od razu robi się taki cieplejszy, bardziej rodzinny. Wiadomo, choinka wprowadza piękny klimat. Więc też staramy się to zachować do kolędy, żeby było tak niecodziennie
Spotkanie z księdzem to dla Czadomana nie tylko modlitwa, ale również rozmowa o życiu parafii i codziennych sprawach. Zdradził, że wizyta często kończy się wspólną kolacją, podczas której - jeśli kolęda przypada w piątek - serwowane są także potrawy wegetariańskie.
Raczej w muszki i garnitury się nie przebieram, ale z szacunku dla księdza i danej sytuacji należy to podkreślić strojem, więc nie przyjmujemy księdza w dresach, tylko w odświętnym ubraniu. Ubiór pokazuje, że to jest ważna chwila. Mieszkamy na końcu wsi i zdarza się, że ksiądz kończy u nas cały dzień kolędowania i zostaje na kolacji. I taka wizyta potrafi się wtedy przedłużyć nawet do dwóch godzin. Jest spokojna rozmowa przy stole, bez pośpiechu
Na zakończenie pojawia się tradycyjna koperta. Ile do niej wkłada?
Tak, u nas zawsze jest. Każdy decyduje według własnego uznania. To indywidualna sprawa każdego i wydaje mi się, że jest dobrze z naszej strony
Postawa godna naśladowania?