Doda o wygranej w trybunale z Polską. Chodzi o Biblię i "naprutego winem i palącego zioła": "Najbardziej IDIOTYCZNA wojna, jaką przeprowadziłam"
Doda wróciła myślami do czasu, gdy wygrała z Polską przed europejskim trybunałem w sprawie pamiętnych słów o Biblii. Chodziło o grzywnę za słowa, że Biblię "spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła". "Każdy ma swoje zdanie".
Chyba wszyscy wiemy, że Doda ma na koncie sporo afer. Z części z nich niedawno spowiadała się w trzyodcinkowym dokumencie, o innych wspomina raczej niechętnie. W 2009 roku w rozmowie z "Dziennikiem" padło pytanie o to, dlaczego Dorota spotyka się z Nergalem, skoro papież jest dla niej autorytetem i uważa się za osobę religijną.
Są tam super za***iste przykazania, jakieś historie, które budują w dzieciach system wartości, chęć bycia dobrym człowiekiem, natomiast ciężko mi wierzyć w coś, co nie ma przełożenia na rzeczywistość, bo gdzie w tej Biblii są dinozaury? Jest siedem dni stworzenia świata i nie ma dinozaurów. To mi się kłóci.
Na pytanie o to, czy "wierzy w dinozaury, czy w Biblię", odpowiedziała wtedy (i tu docieramy do meritum):
Ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła...
Gdy prowadząca wywiad poprosiła o doprecyzowanie, o kim mowa, dodała:
O tych wszystkich gościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie.
Doda o wyroku w sprawie słów o Biblii: "Pogwałcono wolność słowa"
To wtedy zaczęła się wieloletnia sądowa batalia. Prokuraturę zawiadomił szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami Ryszard Nowak, ale cegiełkę dołożył też senator PiS Stanisław Kogut. W 2012 roku Dodę skazano na 5 tysięcy grzywny, a apelację obrony oddalono, więc wniosła skargę do Trybunału Konstytucyjnego, ale tę oddalono. Sprawa poszła więc do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i tam Dorota wygrała.
W orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdzono, że wyrok skazujący Dodę naruszył artykuł 10 Europejskiej konwencji praw człowieka mówiący o swobodzie wypowiedzi. Trybunał nakazał państwu polskiemu zapłacić Dodzie 10 tys. euro za niematerialne szkody poniesione w tej sprawie
Zobacz także: Doda ZERWAŁA KONTAKT Z BRATEM, który był jej menedżerem: "Najgorszy pomysł. Rozstaliśmy się na dobre"
Emocje w Sejmie. Doda i Rozenek-Majdan punktowały polityków
Teraz Rabczewska wróciła do sprawy w podcaście Onetu "Rachunek sumienia". Podczas rozmowy z Magdaleną Rigamonti stwierdziła, że cierpliwie walczyła o sprawiedliwość i naruszono jej prawo do wolności słowa.
Byłam oskarżona o obrazę uczuć religijnych i przegrałam wtedy ten proces, a po 10 latach go wygrałam. Jestem dosyć cierpliwa. Dużo się pozmieniło od tego czasu, jeśli chodzi o...
Nie obraża pani już teraz uczuć religijnych innych ludzi?
Wtedy też nie obraziłam. Wydaje mi się, znaczy, wydaje mi się - jestem tego pewna, wręcz wszyscy możemy teraz zgodnie stwierdzić, że pogwałcona została wtedy wolność słowa. Inaczej nigdy nikt by nie mógł odpowiedzieć na pytanie. Każdy ma swoje zdanie, każdy może wyrażać je w różny sposób, bardziej żartobliwy czy frywolny. Wszystko teoretycznie może być powodem do obrażania, więc trzeba ustalić takie normy, że jeśli faktycznie będą pluły bądź były tak niegodziwie wyartykułowane, to faktycznie będą obrazą. Ja się też mogę obrazić na wszystko.
Wtedy prowadząca przypomniała, o jakich słowach mowa. Tu Doda przytaknęła:
Co było faktem, bo pito wino. Ciężko się nie upić, pijąc wino. Też posiłkowano się różnymi ziołami, to były te czasy, gdzie ziołolecznictwo było codziennością.
W wyniku wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Polska musiała wypłacić Dodzie 50 tysięcy złotych odszkodowania. Jak twierdzi, wcale nie jest to dla niej powód do dumy.
Jest to dla mnie najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam w swoim życiu, ponieważ jako patriotka musiałam walczyć z własnym krajem, który z własnych podatków musiał mi zapłacić za jakieś idiotyczne skazanie.