Michał Wiśniewski to bez wątpienia rekordzista polskiego show-biznesu, jeśli chodzi o liczbę zawieranych małżeństw. Muzyk stawał na ślubnym kobiercu aż pięciokrotnie, a jego miłosne zawirowania od dekad śledzi cała Polska. Ostatnio w mediach znów zawrzało, gdy wyszło na jaw, że piosenkarz po latach postanowił wrócić do Marty "Mandaryny" Wiśniewskiej, co dla wielu było absolutną sensacją.
WIDEODominika Tajner o rozwodzie Wiśniewskiego: "Dobrze by mu zrobiło pobycie samemu"
Co ciekawe, mimo tylu rozstań, "Wiśnia" potrafi utrzymywać przyjacielskie stosunki z niektórymi byłymi wybrankami. Wyjątkowo bliska więź łączy go z czwartą żoną, Dominiką Tajner. Choć ich rozwód w 2019 roku wydawał się końcem pewnej epoki, dziś potrafią normalnie rozmawiać.
Dominika Tajner o alkoholizmie i "zadaniowym" podejściu do ratowania męża
Dominika Tajner w podcaście "Matcha Talks" wróciła pamięcią do trudnych początków ich relacji i słynnego powiedzenia "widziały gały, co brały". Zapytana o to, co wtedy widziała, wyznała rozbrajająco szczerze.
No gały widziały człowieka, który po prostu ma dobre serce, chce dobrze, no ale życie się posypało
Córka Apoloniusza Tajnera przyznała, że wchodząc w ten związek, była niezwykle naiwna. Choć media huczały o problemach lidera Ich Troje, ona nie czytała plotkarskich portali i wierzyła, że miłość przezwycięży wszystko. Co więcej, nigdy wcześniej nie miała do czynienia z chorobą alkoholową, przez co zupełnie nie zdawała sobie sprawy z jakim demonem przyjdzie się jej mierzyć:
On o wszystkich kobietach ładnie mówił, dobrze mówił. I ja stwierdziłam, że no dobrze, no to nie udało się raz, drugi, trzeci. Ja też nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z alkoholizmem
Tajner przyznała, że zamiast uciekać przed problemami postanowiła wcielić się w rolę zbawicielki.
Nie miałam takich doświadczeń w dzieciństwie, więc ja do tego podeszłam zadaniowo. Ja dzisiaj to mówię z perspektywy świadomej osoby, ale wtedy ja po prostu widziałam Michała. Ja mówię: "Hej, dobra, jest źle, ale to jest do pokonania. To jest w ogóle wszystko spoko, wszystko ogarniemy"
Michał Wiśniewski podczas związku z Dominiką Tajner miał 11 milionów długu
Kiedy Dominika przejęła stery i została menedżerką zespołu, musiała zmierzyć się nie tylko z gigantycznym zadłużeniem męża, ale także z trudnymi relacjami z matkami jego dzieci oraz jego destrukcyjnym nałogiem.
Michał miał jedenaście milionów długu. No te relacje z partnerkami, z mamami dzieci to było też trudne. Te dzieci były małe. One też miały wiele racji. No Michał pił, zawalał różne rzeczy, wszystko trzeba było ogarnąć
Jakby tego było mało, znalezienie sponsorów dla kapryśnego i bezpośredniego artysty, który nie stronił od alkoholu, graniczyło z cudem. Dominika musiała dwoić się i troić, by ratować jego podupadający wizerunek.
Kariera była w bardzo złym momencie. Nie chcieli grać koncertów. Ciężko to było sprzedać. Wiesz, świetnie jest być menadżerem zespołu, który super funkcjonuje i tylko odbierasz telefony i wybierasz oferty. Dużo trudniej jest załatwić sponsora. No jak Michałowi Wiśniewskiemu załatwić sponsora? On niedość, że jest bardzo bezpośredni, to jak jeszcze wypił, no to już w ogóle czasem walił takimi tekstami
Dziś, po latach od bolesnego rozwodu Dominika przyznaje, że dawne żale odeszły w niepamięć. Choć życie prywatne u boku wokalisty było trudne, oboje wyciągnęli lekcję z przeszłości i obecnie udaje im się budować zdrową przyjacielską relację.