Dorota z "Żony dla Polaka" jest wdową. Razem z mężem rozkręcali kosmetyczne imperium: "Marek był 12 LAT STARSZY"
Ruszył kolejny sezon programu TVP "Żona dla Polaka", a jedną z osób, które szukają miłości, jest niejaka Dorota. W rozmowie z Kacprem Kuszewskim opowiedziała o tym, jak wraz ze zmarłym mężem budowali kosmetyczne imperium.
Wygląda na to, że Dorota będzie prawdopodobnie największą gwiazdą obecnej edycji "Żony dla Polaka". W Toronto mieszka od ponad dwóch dekad, a kosmetyczny biznes rozkręcała wraz z mężem, który zmarł kilka lat temu.
Przez wiele lat ja i mój mąż prowadziliśmy biznes w branży kosmetycznej. Kilka lat temu straciłam swojego męża. Moje życie do tamtej pory było cały czas skupione wokół pracy i dzieci. (...) Jestem normalną dziewczyną, która się wychowała na osiedlu w małej miejscowości. Pieniądze na pewno nie są wszystkim. Ważne jest, żeby mieć tę drugą osobę, żeby mieć kogoś, z kim się możesz tym szczęściem podzielić.
Dorota z "Żony dla Polaka" wspomina zmarłego męża
W 1. odcinku nowej edycji show TVP do willi Doroty w zamożnej dzielnicy Toronto przyjechał Kacper Kuszewski. Prowadzący miał okazję omówić jej historię oraz to, czym podyktowany był jej wyjazd do Kanady wiele lat temu. Uczestniczka wierzy, że telewizja może jej pomóc znaleźć nową miłość.
Chciałam spróbować czegoś nowego. Jestem w momencie życia, gdzie po stracie męża, wiesz... Życie może nam się zmienić w 24 godziny. A ja jestem odważna, jestem przebojowa, więc stwierdziłam, że może akurat wyjdzie z tego jakiś fajny facet. Szukam dobrego człowieka, bo ja uważam się za dobrą osobę.
Gessler o otwarciu restauracji w Toronto: "Chciałabym pokazać prawdziwą polską kuchnię"
Po przyjeździe do Kanady Dorota imała się różnych zajęć, ale przyszłego męża poznała stosunkowo szybko. Między nimi zaiskrzyło i wkrótce wspólnie budowali kosmetyczne imperium. Przy okazji uczestniczka show TVP ujawniła, jakie ma wykształcenie.
Do Kanady przyjechałam 23 lata temu, gdzie rok wcześniej straciłam mamę. Przyjechałam zobaczyć, poszukać lepszego życia. Skończyłam studia, skończyłam politechnikę, pracuję w Fish & Chips, sprzątam jakieś pokoje hotelowe. Im dłużej tu byłam, tym poznałam więcej jakichś dziewczyn, one mi pomogły postarać się o wizę pracowniczą. No i ja byłam bardzo lucky, bo po 2 latach już poznałam mojego męża. Marek był Kanadyjczykiem, był 12 lat starszy. Marka babcia była w branży kosmetycznej, on jakoś to tak pociągnął na dużą skalę, że otworzył fabrykę i zaczęliśmy pracować razem. Praca to było nasze takie pierwsze baby, myśmy dzieci nie mieli przez 6 lat.
Będziecie trzymać za nią kciuki?