Eliza Trybała była świadkiem PRZEMOCY wobec dziecka: "Były groźby, krzyk i SZARPANIE. Wstałam i podbiegłam"
Eliza Trybała podzieliła się z obserwującymi kulisami przykrego zajścia, które zaszło we wtorek przed zajęciami jej córek. Celebrytka widziała, jak jeden z rodziców "groził i szarpał" małego chłopca. 32-latka musiała zareagować.
Elizę Trybałę możecie kojarzyć z głośnego reality show "Warsaw Shore", gdzie w mocno imprezowych okolicznościach nieoczekiwanie zapałała uczuciem do Pawła "Trybsona" Trybały na oczach widzów. Choć szanse na taki scenariusz wydawały się nikłe, ich romans przerodził się w prawdziwe uczucie, które doprowadziło ich do ołtarza.
Po wycofaniu się z programu zakochani porzucili imprezowanie przed kamerami i założyli rodzinę. W 2014 roku na świat przyszła ich pierworodna - Victoria, a dwa lata później Kornelia. Dziś dziewczynki są stałymi bohaterkami instagramowych postów znanych rodziców i regularnie chodzą z nimi na ścianki. Ostatnio gwiazda "Królowej przetrwania" chwaliła się, że daje córkom tysiąc złotych kieszonkowego miesięcznie, z czego później musiała się gęsto tłumaczyć.
Eliza Trybała była świadkiem szokującej sytuacji
We wtorek opublikowała na Instagramie obszerny wpis, w którym opisała szokującą sytuację, której była świadkiem przed zajęciami córek. W nowym poście celebrytka przytoczyła zdarzenie, którego bohaterką była ona sama oraz inna rodzina, w tym mały chłopiec. Trybała wspomina, że gdy malec prosił, by nie posyłano go na zajęcia, rodzic miał mu "grozić i szarpać nim". Wówczas zaprotestowała.
Trzęsą mi się ręce, kiedy to piszę... Dziś czekałam na moje dzieci na dodatkowych zajęciach i byłam świadkiem czegoś, czego nie mogę wyrzucić z głowy. To nie była "scenka rodzinna". To była sytuacja, przy której pękło mi serce - zaczęła Eliza.
Widziałam chłopca, który błagał, zanosił się płaczem i krzyczał, że nie chce iść na zajęcia. To był paniczny strach, nie marudzenie. Zamiast rozmowy były groźby, odbieranie wszystkiego, krzyk, a potem szarpanie i ciągnięcie siłą. Dziecko błagało, żeby go nie zostawiać. Wstałam i podbiegłam. Powiedziałam, że tego tak nie zostawię. Zgłosiłam, gdzie trzeba - oświadczyła celebrytka.
Na koniec wystosowała apel do obserwujących, prosząc ich, by nie ignorowali niepokojących sygnałów i reagowali w podobnych sytuacjach.
Ale wiecie, co było najgorsze? - dodała. Wokół stało mnóstwo dorosłych. Wszyscy słyszeli ten krzyk. Prawie nikt nie zareagował. Totalna cisza. Odwracanie wzroku. Piszę to, bo najbardziej zabolała mnie znieczulica. To, że ludzie potrafią stać i udawać, że nic się nie dzieje, kiedy dziecku dzieje się krzywda! Świata tym nie zmienię. Rodzice są różni. Ale błagam - reagujcie! Jedno słowo, jeden krok, jedna interwencja może dla kogoś znaczyć wszystko. Nie odwracajcie wzroku, nie udawajcie, że tego nie widzicie... nie bądźcie obojętni - zakończyła.
Co Wy zrobilibyście na jej miejscu?