Każdego dnia budząc się i zasypiając,dziękuję Bogu i losowi, że pozwolił mi zostać Mamą. Jak patrzę na swoich synów, wyrastających na wspaniałych, mądrych mężczyzn i na tego najmłodszego, który jest ukoronowaniem długich starań, to nie mogę nie myśleć, że gdyby nie in vitro, to nie było by ich ze mną. Wiem, że dla kogoś kto nie miał problemów z zajściem w ciążę, to nie jest jakiś ważny temat, ale dla mnie równy dostęp do in vitro, refundowanie tej metody, uświadamianie społeczeństwa o tym, jak wygląda, to życiowa misja. Ze wszystkich ról, jakie mam w życiu, rola Mamy jest najważniejsza. Wszystko, co robię, robię z myślą o moich synach i to Oni nadają sens mojemu życiu. Jak myślę, że mogłoby ich nie być... - duma Małgonia. Dostaje od Was bardzo wiele wiadomości o tym, że nasza historia daje Wam nadzieję, że daje wiarę w to, że się uda. Bardzo nas to cieszy, bo nie ukrywamy, że w naszej drodze mieliśmy poważne chwile zwątpienia i braku wiary. Tylko dzięki naszym wspaniałym lekarzom: dr Lewandowskiemu i dr Kozioł z Kliniki Novum, nie załamaliśmy się i teraz patrzę na mojego Henryczka z wielką miłością, a jak Staś i Tadzio przytulają go i cała trójka jest razem, to wzruszam się już zupełnie.