Ewa Woydyłło W KOŃCU przeprasza Igę Świątek i "wszystkich urażonych": "Dzisiaj to ja jestem głupiutka"

Wypowiedzi Ewy Woydyłło o Idze Świątek i Arynie Sabalence, które padły w podcaście "Return", wywołały w ostatnich dniach ogólnopolską dyskusję. Znana psycholog przyznaje dziś, że przekroczyła granice i przeprasza obie tenisistki, deklarując, że czuje wstyd i żal z powodu użytych słów.
Ewa Woydyłło W KOŃCU przeprasza Igę ŚwiątekEwa Woydyłło W KOŃCU przeprasza Igę Świątek
Źródło zdjęć: © Getty Images, screen
Dymek

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

W centrum kontrowersji znalazły się określenia, jakie Ewa Woydyłło skierowała pod adresem dwóch czołowych tenisistek. O Idze Świątek powiedziała, że jest "głupiutka i wystraszona", natomiast Arynie Sabalence przypisała obraźliwe etykiety, nazywając ją m.in. "ruską babą", "ordynusem" oraz "po prostu facetem".


WIDEO
Co dalej z karierą telewizyjną Kurzopków? "Medialna przerwa od robienia wszystkiego razem ZROBIŁABY IM DOBRZE"


Ewa Woydyłło przeprasza Igę Świątek i Arynę Sabalenkę

Dodatkowe emocje wzbudził fakt, że ostre i pogardliwe sformułowania padły z ust osoby powszechnie kojarzonej z autorytetem w dziedzinie psychologii. Woydyłło, która wcześniej próbowała nieudolnie się tłumaczyć, teraz nie ma wątpliwości, że popełniła poważny błąd. W rozmowie z WP SportoweFakty podkreśliła, że nie powinna była wypowiadać się w taki sposób publicznie, i zwróciła się z przeprosinami do Igi Świątek, Aryny Sabalenki oraz wszystkich, którzy poczuli się dotknięci.

Przyznam, że dzisiaj jest mi wstyd za moją wypowiedź. Chciałabym to naprawić, ale nie wiem, co mogę zrobić. Chciałam wyrazić zupełnie coś innego. Przyznam, że dzisiaj czuję się dokładnie tak samo, jak wypowiedziałam się o Idze. Jestem głupiutka i wystraszona. Oczywiście przepraszam Igę Świątek i Arynę Sabalenkę oraz wszystkich, którzy poczuli się urażeni. Jestem skruszona i naprawdę żałuję tych słów - wyznała Woydyłło.

Psycholog przyznała, że dzisiejsza ocena własnych słów jest dla niej jednoznacznie negatywna. Twierdziła, że chciałaby naprawić sytuację, choć nie jest pewna, co realnie może zrobić.

Woydyłło zapewniała, że rozmowa nie była planowana jako prowokacja. Wskazała, że podczas nagrania z Lechem Sidorem w studiu były też inne osoby i nikt nie spodziewał się, że wypowiedzi zostaną odebrane jako tak skandaliczne. Z perspektywy czasu przyznała jednak, że powinna była zachować większą ostrożność - zwłaszcza że zawodowo zajmuje się tematami związanymi z reakcjami ludzi na kontrowersyjne tezy. Dodała, że może mieć pretensje wyłącznie do siebie.

Psycholog zgodziła się z oceną, że jej sformułowania były dla wielu osób szokujące i że naruszyła granice, których nie powinna była przekraczać. Podkreśliła też, że dziś inaczej poprowadziłaby tę rozmowę - część tematów ucięłaby od razu, a być może w ogóle nie zabierałaby głosu.

Woydyłło tłumaczyła, że naiwnie zakładała, iż zastrzeżenie na początku rozmowy - że występuje nie w roli psychologa, ale jako kibic tenisa - zostanie potraktowane dosłownie.

Naiwnie wydawało mi się, że jeśli na początku rozmowy zastrzegłam, że przychodzę do programu nie jako psycholog, a po prostu jako kibic tenisa, to tak też będą odbierane moje wypowiedzi. Gdybym wygłosiła swoje opinie przy herbacie w gronie znajomych, to pewnie nikt nawet nie zauważyłby niczego niestosownego. Ja jednak byłam postrzegana jako psycholog, ale przecież ja nie mam żadnej wiedzy, żeby wypowiadać się w takich sprawach i to zastrzegłam w trakcie wywiadu.

Woydyłło zaznaczyła, że nie zna Igi Świątek osobiście i nie ma informacji o tym, co dzieje się w jej otoczeniu. Jak tłumaczyła, formułowała opinie wyłącznie jako widz i obserwator, przekonana, że ewentualnie spotkają się one z polemiką, a nie z powszechnym oburzeniem. Jednocześnie podkreśliła, że ma do Świątek duży szacunek, śledzi jej mecze, bywała na turniejach w Dosze i Londynie i wciąż jej kibicuje.

Odnosząc się do najbardziej kontrowersyjnych określeń wobec Aryny Sabalenki, Woydyłło stwierdziła, że użyła ich niefortunnie, chcąc zaakcentować przewagę fizyczną Białorusinki nad Polką. Zapytana natomiast o decyzję twórców podcastu o usunięciu odcinka z jej udziałem z sieci, podeszła do sprawy obojętnie. Oceniła, że być może dobrze się stało, jeśli przerwało to narastanie dyskusji i ograniczyło jej zasięg.

Co uważacie?

Ewa Woydyłło
Ewa Woydyłło © screen
Ewa Woydyłło
Ewa Woydyłło © screen
Iga Świątek
Iga Świątek © Getty Images
Iga Świątek
Iga Świątek © Getty Images
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą