O twórczości Blanki Lipińskiej powiedzieć można sporo, aczkolwiek sukcesu odmówić jej nie można. Każde kolejne literackie "dzieło" celebrytki cieszy się niezrozumiałym dla niektórych uznaniem czytelników. Po sukcesie książek przyszedł więc czas na film. Premiera odbyła się na początku lutego, a recenzje były... dość rozbieżne. Fani literatury Blanki byli zachwyceni, a krytycy porównali ekranizację "365 dni" do "taniego porno" czy "fantazjowania o gwałcie".
Blanka Lipińska zapewnia zza kierownicy: "Nie łamię przepisów"
Produkcja jednak okazała się kinowym hitem, czego Lipińskiej odmówić nie można, gdyż "365 dni" w szybkie tempie zdeklasowało konkurencję, w tym nawet "Zenka". Choć od czasu premiery minęły już niemal dwa miesiące, film nadal nie trafił do sieci, co nieco martwiło samą Blankę, gdyż docierały do niej głosy, że produkcja dostępna jest na nielegalnych platformach, co traktowane jest jako łamanie prawa.
Teraz mamy jednak dobrą, dla innych może niekoniecznie, wiadomość. Jak udało nam się dowiedzieć, film "365 dni" dokładnie pierwszego kwietnia (Prima Sprilis) trafi na platformę streamingową Netflix.
W redakcji Pudelka od 2019 roku. Miłośniczka dobrej książki i maratonów. Żyje dla dram zarówno na polskim, jak i tym zagranicznym podwórku. Wierzy we wszystkie teorie z TikToka. Nigdy nie zrozumie, dlaczego Harry poślubił Meghan, a na jeden dzień mogłaby zostać Robertem Lewandowskim. Z zamiłowaniem odkrywa, a potem ujawnia wszystko to, co celebryci próbują przed nami ukryć.