Iga Cembrzyńska i reżyser Andrzej Kondratiuk tworzyli jeden z najbardziej niezwykłych duetów w historii polskiego kina, dzieląc ze sobą zarówno życie prywatne, jak i zawodowe. Ich sielankowe i proste życie w wiejskim domu w Gzowie zostało jednak brutalnie przerwane przez ciężką chorobę reżysera, któremu oddana gwiazda poświęciła się bez reszty, całkowicie wycofując się dla niego z blasku jupiterów.
Śmierć ukochanego męża w 2016 roku okazała się dla Cembrzyńskiej potężnym ciosem psychicznym, po którym kompletnie się załamała. Bez Andrzeja siebie nie widzę. Ja nie istnieję bez niego - mówiła niegdyś, cytowana przez Vivę!.
Michał Szpak wspomina początki w branży. Obiecywano mu złote góry za zmianę stylu: "MAKIJAŻ NIE, WŁOSY SKRACAMY"
Rodzina próbowała ubezwłasnowolnić Igę Cembrzyńską
Niedługo po pogrzebie reżysera wybuchła brutalna wojna o przyszłość schorowanej gwiazdy, w którą zaangażował się jej młodszy brat, Zbigniew Cembrzyński. Mężczyzna wystąpił w programie interwencyjnym TVP "Alarm!", gdzie przedstawił drastyczny obraz codzienności siostry, twierdząc, że popadła w alkoholizm, a jej mieszkanie zamieniło się w zaniedbaną melinę. Młodszy brat aktorki podjął formalne kroki prawne mające na celu pełne ubezwłasnowolnienie Igi Cembrzyńskiej i umieszczenie jej w zakładzie opiekuńczym. Choć sąd pierwszej instancji początkowo przychylił się do tego wniosku, w obronie gwiazdy stanął brat zmarłego męża, Janusz Kondratiuk, który zorganizował pomoc adwokacką i doprowadził - po serii konsultacji psychologicznych - do pomyślnego odrzucenia wniosku w apelacji.
Po wyczerpującej sądowej batalii Iga Cembrzyńska znalazła bezpieczne schronienie w domu Janusza Kondratiuka i jego żony Beaty, którzy otoczyli ją opieką i próbowali zapewnić jej spokojną jesień życia z dala od medialnego zgiełku.