Programy randkowe od kilku sezonów przeżywają renesans. Scenerią do nawiązywania bliskich relacji na oczach setek tysięcy widzów coraz częściej stają się rajskie wyspy, w związku z czym pierwszeństwo na castingach mają napakowani trenerzy personalni oraz smukłe bikiniary, które częściej niż o księciu z bajki marzą o poszerzeniu zasięgów w mediach społecznościowych. Okazuje się, że posiadanie dobrze prosperującego konta na Instagramie, pod które z całą pewnością ochoczo podpięliby się mieszkańcy "Hotelu Paradise" i pokrewnych telewizyjnych wynalazków, dla bohaterów innych formatów może być skutecznym straszakiem.
Dotkliwie przekonała się o tym Oliwia, uczestniczka nowego sezonu reality "Rolnik szuka żony", która próbowała zawalczyć o serce i miejsce na gospodarstwie u boku poszukującego bratniej duszy Gabriela. Ich znajomość zakończyła się, zanim zdążyła na dobre się rozkręcić, a mężczyzna zapomniał wspomnieć kandydatce, z jakiego powodu odrzucił jej zaloty. Za jego kontrowersyjną decyzją stała popularność 27-latki w sieci, o czym ta dowiedziała się dopiero z premierowej emisji programu.
No zdjęcia... Bardzo odważne. Ja w tym programie szukam żony. I wolałbym, żeby strefa intymna była bardziej prywatna - wyjaśnił podczas scrollowania profilu śledzonego przez 76 tysięcy internautów.
Oliwia z "Rolnik szuka żony" odgryzła się uczestnikowi programu
Prawniczka publikująca w sieci efekty metamorfozy, w wyniku której straciła aż 40 kg na wadze, w ostatnim czasie jest zasypywana pytaniami o udział w hitowym programie telewizyjnej Jedynki. Aspirującej celebrytce zostało wytknięte zaobserwowane przez internautów jej przywiązanie do miejskiego życia, które stoi w kontrze do założeń randkowego formatu. Uczestniczka "Rolnik szuka żony" wytknęła autorowi pytania błędny tok rozumowania, po czym spostrzegła, że jedyną "atrakcją" większej miejscowości, z jakiej regularnie korzysta, jest "Biedronka 15 minut z domu".
Myślę, że on nie sprostałby mi psychicznie i szybko bym go wykończyła, więc nawet gdybym pojechała na gospodarstwo, to na 99 % nie wybrałby mnie, choć poglądy na temat rodziny, ślubu kościelnego, dzieci mamy takie same, więc może gdyby był bardziej otwarty i mniej zamknięty, to by coś z tego wyszło, ale wątpię. Dlatego napisałam list i po to się go pisze, żeby zobaczyć, co będzie. Nawet nie sądziłam, że zostanę wybrana - wyjaśniła.
Oliwia odniosła się też do drugiej części zadanego jej pytania o "zasmakowanie wiejskiego życia obok nudnego rolnika". Nie tylko wyjaśniła tę sporną kwestię, ale też nie omieszkała napisać o sobie w samych superlatywach.
Skąd miałam wiedzieć, że jest nudziarzem czy cokolwiek innego? Mnie wszędzie pełno, dużo mówię, wymyślam atrakcje, maluję, uczę się naprawiać, jak coś potrzebuję zrobić, to robię to sama - oklejam sobie auto, gładź, kładę płytki, decoupage, malowanie, jakieś renowacje wypalanie w drewnie. Ja jestem samowystarczalna i ciągle potrzebuję kolejnych umiejętności do zdobywania. Może bym go tym wykończyła. Zobaczymy, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Moja droga z tą osobą zakończyła się bezpowrotnie - stanowczo oświadczyła.
Żałujecie, że ta historia nie będzie miała dalszego ciągu?