To, że Instagram jest wylęgarnią dram i do rozpętania wojny na komentarze wystarczy raptem jeden wpis, chyba nie jest tajemnicą. Zazwyczaj dzieje się to pod postami znanych osobistości, które raczej nie chcą się angażować w werbalne batalie na oczach połowy Internetu. Bywa jednak, że decydują się odpowiedzieć, co czasem przynosi rozwiązanie, a niekiedy - wręcz przeciwnie.
Serowska wykłóca się z insta-mamą: "Wy to czaicie?"
W przypadku Dominiki Serowskiej spełnił się drugi ze scenariuszy. Partnerka Marcina Hakiela wielokrotnie wygłaszała opinie na różne tematy, w tym macierzyństwa, bo niebawem zostanie mamą już po raz drugi. Wtem pod jednym z postów pojawił się wymierzony w nią wpis:
Smutne, że ktoś z myśleniem jak pani zostaje mamą. Miejsce dziecka jest przy mamie i mamy przy dziecku, z dzieckiem można wspaniale spędzać czas.
Zobacz także: Dominika Serowska wyznała, że już na reunion "Królowej przetrwania" wiedziała o ciąży: "Miałam STRES, że wszyscy to widzą"
WIDEODominika Serowska zaraża Hakiela swoją miłością do mody. Wbiła SZPILĘ Cichopek!
O co poszło? Chodzi o czas dla siebie, bo Dominika spełnia się jako mama, ale jak każdy potrzebuje chwili oddechu i musi załatwiać też inne sprawy. Anonimowa insta-mama nie zgadza się z takim stanowiskiem - i tak właśnie wywiązują się wojny na komentarze.
Smutne jest pani myślenie, że dziecko jest związane pępowiną z matką 24 godziny. Spędzam z synkiem wspaniały i jakościowy czas, ale sama też potrzebuję swojego, co jest normalne
Nie, to nie jest normalne. Od 4 lat jestem mamą i odkryłam, jak wiele można robić z dzieckiem i nie potrzebuję czasu dla samej siebie, bo gdyby tak było, to nie zdecydowałabym się na zostanie mamą
Niestety ciężko tu o kompromis, więc do werbalnego zawieszenia broni nie doszło. Co więcej, Dominika chyba nie do końca wierzy, że jej rozmówczyni serio wierzy w to, co pisze.
Ja robię wiele rzeczy z dzieckiem, ale lubię też zrobić coś dla siebie. Pozwól mi mieć swoje potrzeby. To, że ty masz inne, nie znaczy, że każdy jest taki jak ty. To, że kobieta ma swoje potrzeby, nie znaczy, że nie powinna być mamą. Tydzień bez dziecka w kontekście całego roku to nie jest dużo
Wy to czaicie? Bo ja nie
A Wy "czaicie"?