Jimmy Kimmel na Oscarach WYŚMIAŁ Donalda Trumpa i film o Melanii: "On będzie wściekły"
Podczas tegorocznych Oscarów na gali nie zabrakło ostrych żartów. Jimmy Kimmel postanowił wbić byłemu prezydentowi USA. Komik nawiązał do Donalda Trumpa i dokumentu o jego żonie - Melanii. Komentarz natychmiast wywołał salwy śmiechu na widowni.
Gala wręczenia Oscarów to nie tylko najważniejsze filmowe nagrody roku, ale też moment, w którym prowadzący pozwalają sobie na odrobinę satyry. W tym roku o głośny komentarz zadbał Jimmy Kimmel, który ze sceny postanowił zażartować z jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków na świecie.
Ewa Chodakowska zarabia więcej od męża? Mówi, czy mają podpisaną intercyzę
Jimmy Kimmel żartuje z Donalda Trumpa i pierwszej damy
Jimmy Kimmel, podczas ogłaszania laureatów w kategoriach Najlepszy Krótkometrażowy Film Dokumentalny oraz Najlepszy Film Dokumentalny, nie ograniczył się wyłącznie do odczytania nominacji.
Komik w swoim stylu dorzucił kilka kąśliwych uwag pod adresem Donalda Trumpa. Na tapet wziął temat wolności słowa, przekonując międzynarodową społeczność filmową, że ujawnianie prawdy przez filmy to nie tylko sztuka, ale wręcz obowiązek.
Na takich galach często mówi się o odwadze, ale prawdziwą odwagą jest opowiedzieć historię, za którą można zapłacić życiem. Jak wiecie, są kraje, których przywódcy nie wspierają wolności słowa. Nie mogę jednak powiedzieć, o które chodzi. Powiedzmy tylko: Korea Północna i CBS.
Szczególną uwagę zwrócił na dokument poświęcony Melanii Trump. Ironicznie porównał go do nominowanych produkcji, które - jak podkreślił - pokazują niesprawiedliwości świata i motywują widzów do działania.
Na szczęście istnieje międzynarodowa społeczność filmowców, którzy poświęcają się opowiadaniu prawdy, często ryzykując wiele, by tworzyć filmy uczące nas czegoś, demaskujące niesprawiedliwość i inspirujące do działania. Są też jednak dokumenty, w których po prostu spaceruje się po Białym Domu, przymierzając buty.
Słowa Kimmela wywołały gromki śmiech wśród gości zgromadzonych na gali. A prezenter kontynuował, nawiązując do Trumpa:
O człowieku, on będzie wściekły, że jego żona nie została nominowana za to.
Sam Jimmy Kimmel również miał okazję przekonać się, jak ważnym tematem potrafi być kwestia wolności słowa. Jesienią ubiegłego roku jego program niespodziewanie zniknął z anteny po ostrych uwagach ze strony przewodniczącego FCC Brendana Carra. Decyzja ta przez wielu została uznana za symboliczny przykład napięć wokół swobody wypowiedzi w amerykańskich mediach.