Andrzej Piaseczny należy do wciąż wąskiego grona osób publicznych, które dokonały coming outu. Wokalista uczynił to za sprawą autorskiego utworu o wiele zdradzającym tytule "Miłość", stanowiącym opowieść z jego życia. Zadedykował go swojemu partnerowi, z którym od ośmiu lat tworzy szczęśliwą relację.
Jeden z najpopularniejszych polskich wokalistów w odległej przeszłości tworzył relacje damsko-męskie, a jedną z nich upublicznił nawet w ramach sesji okładkowej dla "Vivy!". Pozując do zdjęcia z niejaką Mirką, nieco starszą od niego matką dwóch synów, nie spodziewał się, że wiele lat później zostanie mu to wypomniane. W programie internetowym "Tolerancja jest kozak" wytłumaczył się z zaskakującego z perspektywy czasu epatowania prywatnością, zwłaszcza u boku przedstawicielki płci pięknej.
Jestem tylko człowiekiem i poszukiwałem siebie. Staram się być rozsądnym człowiekiem i chciałbym prosić o ten rozsądek po stronie adwersarza, rozmówcy, bo jesteśmy ludźmi i jesteśmy ludzcy. To nie jest tak, że przyjmując jakieś postawy życiowe, jesteśmy czarno-biali, czy różowo-biali. Człowieczeństwo polega na tym, że jesteśmy jakoś w rozkroku, jesteśmy trochę pośrodku i ja z całą pewnością dalej trochę będę.
WIDEOAndrzej Piaseczny: "Bóg nie wyklucza nikogo. Rzadko, ale chodzę do kościoła"
Andrzej Piaseczny przeprosił swoje dawne miłości
Ulubieniec publiczności przyjął zaproszenie do podcastu "WojewódzkiKędzierski". Starszy z panów zapytał go, co powiedział na odchodne swej ostatniej dziewczynie. Wokalista stwierdził, że nie pamięta słów wypowiedzianych wiele lat temu.
Pytasz mnie o orientację? (...) Miałem kilka dziewczyn. To się nie miało prawa udać i się nie udało. Ludzie rozstają się nie tylko z przyczyn wielkich. Niestety, muszę się do czegoś przyznać, bo kilka razy w życiu zrobiłem coś takiego, że - nie jest to chwalebne zupełnie - używałem różnych, nieprawdziwych powodów. Wymyślałem jakieś głupoty, żeby ułatwić sobie rozstanie. Nie potrafiłem wielokrotnie w przeszłości być prawdziwy i nie potrafiłem powiedzieć czegoś, co powinno paść. Wiem, że najlepiej mówi się prawdę. Każdą prawdę można w różny sposób podać
Andrzej Piaseczny ma świadomość, że zachowywał się nie fair wobec swoich byłych partnerek. Z jego ust padło magiczne słowo.
To jest tak, że zawsze ktoś cierpi troszkę bardziej. Wracając, to było z mojej strony okropne, że kłamałem. Przepraszam. Myślę, że jest bardzo wiele osób, którym powinienem powiedzieć: przepraszam. Wiele razy chciałem to zrobić. Każdy człowiek, który zaistniał w naszym życiu, dzięki któremu zrobiliśmy kilka kroków w różne strony nie tylko do przodu, jest ważny. Niezależnie od tego, jak te rozstania przebiegają, czy dramatycznie, czy spokojnie, czy pozostają w nas bólem, czy nauczką albo wnioskami, albo nauką, to warto jest pamiętać o ludziach. Nie zapominam o ludziach. To akurat jest moim przymiotem
Doceniacie jego szczerość?