Iga Świątek przed laty była blisko Mai Chwalińskiej. Teraz podsumowała jej SUKCES: "Wiem, ile przeszła i cieszę się, że odmieniła swoje życie"
Maja Chwalińska jest na fali wznoszącej po wywalczonym finale na kortach Rolanda Garrosa. Nikt nie mógł przypuszczać, że pozostawi w tyle dużo wyżej notowane zawodniczki, w tym swoją byłą deblową partnerkę, Igę Świątek. Raszynianka, która czterokrotnie triumfowała w Paryżu, trzyma mocno kciuki za rozwój kariery tenisistki.
Po ogłoszeniu przez Agnieszkę Radwańską niewątpliwie trudnej decyzji o zakończeniu kariery, wydawało się, że polski tenis na wiele lat stanie w martwym punkcie. Wystarczyło zaledwie półtora roku, by objawił nam się nowy talent i powód do olbrzymiej dumy. W 2020 r. nastoletnia jeszcze Iga Świątek odnotowała pierwszy wielkoszlemowy triumf, a swą dominację na korcie potwierdziła trzema z rzędu zwycięstwami w turnieju Rolanda Garrosa. Tym razem jednak musiała obejść się smakiem, bowiem w 4. rundzie pokonała ją pochodząca z Ukrainy Marta Kostiuk, która w tym sezonie może pochwalić się imponującym bilansem wygranych.
ZOBACZ: Była menedżerka Igi Świątek podkreśla rolę Darii Abramowicz w jej życiu: "Jest DRUGĄ OSOBĄ po ojcu"
Przed rozpoczęciem zmagań w Paryżu raczej nikt nie postawiłby złamanego grosza na to, że którakolwiek z polskich tenisistek uplasuje się wyżej niż nasza najwyżej sklasyfikowana rakieta. Zupełnie nieoczekiwanie ta sztuka udała się Mai Chwalińskiej, dotychczas plasującej się poniżej progu awansu do pierwszej setki zestawienia WTA. 24-latka przeszła kwalifikacje bez straty seta, a po drodze do ostatniego etapu French Open wyeliminowała jeszcze sześć innych zawodniczek. Dopiero w finale musiała uznać wyższość lepiej grającej Rosjanki. Zdobywczyni 2. miejsca napisała najpiękniejszy rozdział w całej swojej karierze, co zaowocowało olbrzymim skokiem w rankingu, pokaźnym zastrzykiem gotówki oraz niesłabnącym zainteresowaniem kibiców i dziennikarzy.
Znany dietetyk wprost o Polakach: "Dzisiaj mamy epidemię nadwagi i otyłości". Co myśli o Ozempicu i głodówkach?
Iga Świątek mocno wspiera Maję Chwalińską
Chwalińska rozpoczynała swoją karierę niemal w tym samym czasie, co jej rówieśniczka, Iga Świątek. Dziewczyny dotarły nawet razem do finału juniorskiego debla Australian Open w 2017 r. Choć od tego momentu ich drogi się rozeszły, Raszynianka deklarowała Mai wsparcie w trakcie turnieju. Największa sportowa gwiazda ostatnich tygodni podczas konferencji prasowej po powrocie z Paryża zdradziła, jak obecnie wyglądają ich relacje.
Poszłyśmy swoimi drogami i Iga wystrzeliła. Takie jest też życie, że troszeczkę się oddaliłyśmy, nie ma co ukrywać. Po prostu już nie miałyśmy tyle czasu, żebyśmy spędzały go ze sobą i to jest też normalne
Pomimo braku regularnego kontaktu Iga Świątek przyznała, że oglądała prawie wszystkie mecze z udziałem koleżanki. Jak przyznała w rozmowie z serwisem WP SportoweFakty, jest pełna uznania dla rozwoju sportowego Mai oraz jej niewyobrażalnej siły mentalnej.
To był na pewno niesamowity turniej dla Mai, taki zmieniający życie o 180 stopni. Przede wszystkim najbardziej można podziwiać to, jaką drogę Maja przeszła. Jest to piękna historia, bo też pokazuje, w jak różny sposób i w jak innym tempie można osiągnąć ten sukces w sporcie. Mega się cieszę, że Maja była w finale i wygrała z naprawdę super zawodniczkami. Miała okazję przeżyć te wszystkie emocje, które towarzyszą zawodniczce na tym ostatnim etapie w Wielkim Szlemie, no bo jest to coś zupełnie innego niż na innych turniejach. Oglądałam każdy mecz poza finałem, bo już wtedy wróciłam do treningów, ale bardzo mnie to cieszy. Wiem, ile Maja przeszła i cieszę się, że odmieniła swoje życie tym, co wypracowała
Iga Świątek dodała też, że cieszy się ze skali wsparcia i życzliwości, jaka spotkała Maję. Głęboko wierzy, że "wpłynie to na nią w pozytywny sposób".
Miło z jej strony?
ZOBACZ TEŻ: Maja Chwalińska i Iga Świątek znają się od dziecka. Tak mówiły o swojej relacji: "Łączy nas kawał historii"