Joanna Kołaczkowska była jedną z najważniejszych postaci Kabaretu hrAbi i pozostawała z kolegami z zespołu w bardzo bliskich relacjach. Nie unikali tematów prywatnych, także tych najtrudniejszych. W wywiadzie sprzed trzech lat opowiadała Szymonowi Majewskiemu, że regularnie podejmują temat śmierci. Dziś, 17 lipca, mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej, która odeszła po trudnej walce z glejakiem.
Tak wygląda grób Joanny Kołaczkowskiej. Dziś obchodziłaby 60. urodziny (WIDEO)
Joanna Kołaczkowska miała umowę z kolegami z kabaretu
We wspomnianej rozmowie z Szymonem Majewskim Kołaczkowska ujawniła, że wraz z kolegami z kabaretu przygotowali się na scenariusz, w którym zabraknie jednej osoby. Ustalili wówczas, jak miałaby wyglądać przyszłość formacji i czy w ogóle mogłaby dalej działać pod tą samą nazwą. Z relacji artystki wynikało też, że wskazała kolegom dwie aktorki, które – w razie potrzeby – mogłyby ją zastąpić. Jednocześnie przyznała, że usłyszała od kolegów, iż bez niej formacja mogłaby już nie istnieć.
Oni powiedzieli, że jeżeli ja odejdę, to nie będzie już Hrabi, że jestem za silnym czynnikiem, natomiast ja wskazałam dwie osoby, które powinny mnie zastąpić - wyznała.
Ustalenia dotyczyły nie tylko kwestii artystycznych. Kołaczkowska mówiła, że w ich "umowie" znalazł się także zapis o pomocy dla rodziny zmarłego członka kabaretu. Chodziło o czasowe wsparcie finansowe dla najbliższych, jeśli po kimś zostałaby wdowa lub wdowiec oraz dzieci.
Mamy to wszystko obmyślone - podsumowała.
W październiku ubiegłego roku kabaret opublikował wpis dotyczący przyszłości formacji. Poinformowano wówczas, że zgodnie z wolą artystki pozostają przy starej nazwie kabaretu. Zmianie uległa jednak jej pisownia.
Zostawiamy nazwę, bo ciągle jesteśmy sobą – tylko inaczej. Wiele razy o tym rozmawialiśmy jeszcze przed tragicznym odejściem Asi. Ona też by tego chciała. Zmieniamy tylko pisownię nazwy i teraz to będzie wyglądać tak: hrAbi. Dlaczego w centrum nazwy jest wielka litera "A", nie musimy chyba tłumaczyć - brzmiało oświadczenie.