We wtorek 14 lipca media informowały, że Joanna Kurska przegrała w pierwszej instancji proces z TVP oraz szefem programu "19:30" Pawłem Płuską. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo żony Jacka Kurskiego o przeprosiny i zadośćuczynienie w wysokości 100 tysięcy złotych. Chodzi o emisję materiału z 2024 roku, w którym przekazano, jakoby podczas pracy w Telewizji Polskiej Kurska zarabiała ponad 117 tysięcy złotych miesięcznie.
Joanna Kurska pokazała przelew z TVP
W instagramowym oświadczeniu Joanna Kurska podkreśliła, że uznaje decyzję sądu za "skandaliczną" i zrealizowaną na polityczne zamówienie władzy. Wyrok nie jest prawomocny.
Ten wyrok to kłamstwo sądowe i kwintesencja hejtu. A uzasadnienie brzmiało jak bełkot, na tle którego pięcioletnie dziecko potrafi się lepiej wysłowić. Wyrok nie jest prawomocny. Oczywiście będę się odwoływać. Nie cieszcie się kłamcy, bo prawda w końcu zwycięży.
Krzysztof i Maja Rutkowscy w "Parometrze"
Tymczasem na koncie Kurskiej na Instagramie pojawił się kolejny post związany z tą sprawą. Tym razem jej obserwujący mogą zobaczyć wyciąg z konta bankowego, na którym widać jeden z przelewów z TVP. Jak twierdzi sama zainteresowana, było to wynagrodzenie za październik 2022 roku, gdy pełniła funkcję szefowej "Pytania na Śniadanie".
Oto moje miesięczne wynagrodzenie, przykładowe za październik 2022. Byłam wtedy szefową Pytania na Śniadanie. Tak wygląda prawda o moich "miesięcznych zarobkach 117 tysięcy". Zarabiałam dwadzieścia kilka tysięcy złotych na rękę w miesiącu. To miała rozstrzygnąć sędzia: czy zarabiałam 117 tysięcy, czy nie. Dowody są w tej sprawie oczywiste. Macie je przed oczyma.
Jednocześnie kolejny raz skomentowała wyrok sądu, który uznaje za krzywdzący. Nie zgadza się też z jego uzasadnieniem.
Osobnym problemem jest poziom merytoryczny sądu. Uzasadnienie wyroku według Taradajczyk brzmi: "W ocenie sądu tutaj chodziło o pewien rząd wielkości, a nie o konkretną kwotę, rzeczywiście w programie zostało to wskazane o pensje. Żeby to było wskazane, że to jest miesięczny konkretny przychód." Przecież to język z "Dnia Świra".
Kurska deklaruje też, jakoby z ramienia TVP nie dostarczono żadnego dowodu na przelew w wysokości 117 tysięcy złotych. Na koniec wpisu skrytykowała obecne władze publicznego nadawcy i zadrwiła z oglądalności programu Tomasza Sekielskiego.
Przypomnijmy, że Joanna Kurska już zapowiedziała odwołanie od niekorzystnego dla niej wyroku.