Kamil Stoch i Ewa Bilan-Stoch świętują 20-LECIE związku. Ich znajomość zaczęła się od... ukradkowych spotkań w szkole
Kamil Stoch oddaje właśnie swoje ostatnie skoki w karierze. Przez cały czas jej trwania osobą, która najmocniej trzymała kciuki za jego sportowe poczynania, była wiernie wspierająca go żona Ewa. Zakochani są ze sobą już od 20 lat, choć znają się niemal przez całe życie.
Kiedy wydawało się, że zakończenie ery małyszomanii pociągnie za sobą spadek zainteresowania skokami narciarskimi, pojawił się on - młody, utalentowany, z miejsca pokochany przez miliony Polaków, a przy tym ujmujący skromnością Kamil Stoch. Wspominanym do dziś pierwszym zwycięstwem w zawodach Pucharu Świata w Zakopanem w styczniu 2011 r. niejako przejął pałeczkę po swoim mistrzu, Adamie Małyszu. Po 15 latach historia zatoczyła koło, a odchodzący na emeryturę Kamil zdaje się mieć już swoich następców.
Stoch napisał przepiękny rozdział w historii polskich skoków narciarskich. Po raz ostatni na skoczni zobaczymy go 29 marca podczas konkursu lotów w słoweńskiej Planicy wieńczącego Puchar Świata, natomiast kilka tygodni temu oficjalnie pożegnał się już z polskimi kibicami. Po turnieju w Zakopanem wpadł w objęcia żony, która zawsze wiernie trwała u jego boku. Ewa Bilan-Stoch towarzyszyła mężowi podczas całej jego profesjonalnej kariery, a historia ich znajomości sięga wczesnych lat szkolnych.
Kamil Stoch w szczerych słowach o ostatnim skoku w Zakopanem
Kamil Stoch musiał długo zabiegać o względy przyszłej żony
Drogi przyszłych małżonków przecięły się już na etapie szkoły podstawowej. Kamil i Ewa uczęszczali do tej samej placówki w podhalańskim Zębie. Starsza o 2 lata dziewczyna kompletnie nie zwracała uwagi na wpatrzonego w nią jak w obrazek chłopca, który, podobnie jak dziesiątki jego rówieśników pochodzących z tamtejszego regionu Polski, pasjonował się skokami narciarskimi i występował w konkursach ligi szkolnej.
Ewa wyróżniała się w szkole urodą - piękna, filigranowa blondynka o zielonych oczach. Wspaniale się poruszała - wdzięcznie, kobieco, to sprawiało, że wszyscy chłopcy zwracali na nią uwagę i ja też, ale... wydawała się poza moim zasięgiem
Gdyby Kamil Stoch nie poszedł za ciosem i nie trenował dyscypliny, w której w późniejszych latach święcił olbrzymie triumfy, prawdopodobnie nigdy nie miałby okazji poznać bliżej kobiety swojego życia. Paradoksalnie do ich pierwszej rozmowy nie doszło w ich wspólnych, rodzinnych stronach, lecz we wspomnianej już Planicy. Obecna na tamtejszych zawodach Ewa stawiała tam swoje pierwsze kroki jako fotografka.
Był nieśmiały, nie patrzył mi w oczy, spuszczał wzrok i... to mnie kompletnie zauroczyło. Spodobał mi się. Intuicyjnie poczułam, że to bardzo dobry, wrażliwy człowiek. Okazało się, że on, wtedy już członek naszej kadry skoczków, był moim kolegą ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Stamtąd go jednak nie pamiętałam. Pewnie mijaliśmy się na korytarzach, ale ja byłam o dwie klasy wyżej i trenowaliśmy kompletnie inne dziedziny: on narciarstwo, ja judo
Ewa pojechała do Krakowa, w którym kontynuowała studia pedagogiczne, Kamil zaś wrócił do rodzinnej miejscowości, by trenować skoki i jednocześnie przygotowywać się do egzaminu dojrzałości. Kobieta uzmysłowiła sobie szczerość jego intencji w momencie, kiedy podczas jednego z weekendów spędzanych u mamy i taty, chłopak zaprosił ją do siebie celem zapoznania z jego rodzicami. 3 lata później na jej palcu zalśnił pierścionek zaręczynowy. Kamil nie mógł wybrać innego miejsca na oświadczyny niż to, w którym narodziła się ich wielka miłość.
Nie wiem, co wymaga większej odwagi, czy wyjście na skocznię, czy może uklęknięcie przed kobietą na środku ulicy w tłumie kibiców
Uroczystość ślubna odbyła się 7 sierpnia 2010 r. w kościele paulinów na Bachledówce. Pan młody nie mógł wówczas przypuszczać, że niespełna pół roku później jego nazwisko będzie pojawiać się na pierwszych stronach magazynów sportowych. Ewa Bilan-Stoch wielokrotnie wspominała, że związek ze sportowcem to "nieustanne treningi, wyjazdy na zawody, stres, fizyczne i psychiczne zmęczenie, przeciążenie". Już za kilka tygodni to wszystko odejdzie w zapomnienie, w ich życiu nastanie prawdziwa rewolucja, a 41-latka wreszcie będzie mogła w pełni nacieszyć się ukochanym.