Kinga Rusin eksploruje Laos i uderza w były obóz rządzący: "Działania 'jedynie słusznej partii' napawały mnie ODRAZĄ"

Kinga Rusin, mimo eksplorowania najbardziej odległych zakątków świata, nieustannie jest myślami przy kwestiach dotyczących ojczyzny. Podróż do Laosu wzbudziła w niej skojarzenia z komunizmem. Te zaś przyrównała do czasów rządów obecnej partii opozycyjnej.

Kinga Rusin przemierza Laos z głową pełną sprzecznych myśliKinga Rusin przemierza Laos z głową pełną sprzecznych myśli
Źródło zdjęć: © Instagram
Kamil Kozłowski

Kinga Rusin, którą rzadko mamy okazję widywać w ogarniętej teraz późnojesiennym chłodem Polsce, nieustannie pozostaje w kontakcie ze swoimi odbiorcami. Wydawać by się mogło, że możliwość obcowania w miejscach nieosiągalnych dla wielu i napawania się rajskimi widokami, jakimi dzieli się w mediach społecznościowych, stanowią obecnie źródło największego szczęścia dziennikarki. Tymczasem zatroskana o losy naszego kraju globtroterka nie przestaje publicznie poruszać istotnych tematów, które spędzają jej sen z powiek.

Była prowadząca "Dzień Dobry TVN" obecnie przemierza azjatycki Laos. Piękno tamtejszych jezior i wodospadów, świątyń buddyjskich oraz bogactwa natury na rzadko spotykaną skalę, nie było w stanie przyćmić jej skojarzeń z czasami komunizmu. Rusin podzieliła się z obserwatorami gorzkimi refleksjami o zabarwieniu politycznym.

Kinga Rusin traumatycznie wspomina czasy poprzednich rządów

Wciąż ciekawa świata i głodna nowych wyzwań 53-latka zasygnalizowała na wstępie najnowszego wpisu, że celem jej kolejnej wyprawy miał być Wietnam. Niesprzyjające warunki pogodowe zweryfikowały jednak podróżnicze plany. Jak przyznała, wraz z towarzyszącym jej Markiem Kujawą, "skusili się na sąsiedni komunistyczny Laos".

Przyznam, czuję się nieswojo, widząc czerwone flagi z sierpem i młotem na wielu budynkach. Całe życie nienawidzę komunizmu. Zmarnowane życia i strach tylu ludzi. Moja babcia do 1989 (!) roku bała się mówić, że dziadek był w AK - powróciła do historii z rodzinnego domu.

Kinga Rusin nie przestała wymieniać największych w jej opinii przywar ustroju panującego w przeszłości również w Polsce.

W komunizmie szczególnie nienawidzę zamordyzmu, dyktatury, kultu jednostki, podporządkowywania sobie mediów i instytucji państwowych, niszczenia przedsiębiorców. Dlatego działania "jedynie słusznej partii" i jej wodza w latach 2015-23 napawały mnie odrazą. Jestem wolnym człowiekiem, przedsiębiorcą i zwolennikiem swobód demokratycznych. Nie jestem progresywnym lewakiem - zadeklarowała.

Na zakończenie instagramowej publikacji Rusin podkreśliła, że "ma problem z podróżowaniem po krajach komunistycznych". Pomimo tego doceniła piękno otaczającej ją przyrody i dobroć spotykanych na jej podróżniczej drodze tubylców.

Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą