Kinga Rusin liczyła na spokojne zakupy w Tokio, ale ukochany zabrał ją na kolejną wycieczkę. "Z Markiem NIE MA NUDY!". Tacy to pożyją?

Kinga Rusin kontynuuje podróż po Japonii w towarzystwie ukochanego. W najnowszym wpisie podzieliła się swoim "dramatem" - zamiast zakupów Marek zaproponował jej… kolejną wycieczkę.

Kinga Rusin, Marek KujawaKinga Rusin, Marek Kujawa
Źródło zdjęć: © Instagram

Kinga Rusin po rozstaniu z "Dzień dobry TVN" ruszyła w świat i od blisko sześciu lat regularnie dzieli się na Instagramie relacjami z najbardziej odległych zakątków świata i konsekwentnie odhacza kolejne punkty z długiej listy podróżniczych marzeń. Od kilku tygodni przemierza Japonię wzdłuż i wszerz, nie zrażając się nawet ryzykiem trzęsień ziemi.

Niespodziewanie stała się też bohaterką internetowej "dramki", gdy opublikowała zdjęcie gejszy, a wykonywanie tego typu fotografii w Kioto bez stosownego zezwolenia jest zgodnie z obowiązującymi przepisami zabronione. Po fali krytyki nie unikała tematu i otwarcie przyznała się do błędu, biorąc całą sytuację "na klatę".

Edward Miszczak rozpływa się nad Rusin: "Jest cudem telewizji! Ma się świetnie" Dyrektor widziałby dziennikarkę w Polsacie?

Kinga Rusin zapewnia, że "z Markiem nie ma nudy"

W najnowszym wpisie Rusin zwróciła się do fanek mody, przyznając, że wiele z nich może zrozumieć jej "ból". Jak zdradziła, z Japonii nie przywiezie ani kimona, ani torebki, ani żadnych efektownych ubrań, bo intensywny grafik nie pozostawił miejsca na spokojne buszowanie po sklepach.

Fashionistki zrozumieją mój "ból". Przykre, ale nie przywiozę do Polski ani kimona, ani żadnej torebki, ani żadnego szałowego, japońskiego ciucha. (...) Zamiast ubrań będę miała wspomnienia!

- zapewnia.

W dalszej części wpisu przyznała, że wiele wspólnych lat z Markiem nauczyło ją, iż spontaniczne "luźne dni" rzadko przebiegają zgodnie z planem. Jak opisuje, niewinna sugestia spokojnego dnia w Tokio szybko przerodziła się w niespodziewaną podróż shinkansenem aż na Hokkaido.

Z Markiem nie ma nudy! I na pewno nie ma żadnych "wolnych przebiegów", o czym po 16. wspólnych latach powinnam już wiedzieć. Ale mimo tego naiwnie zasugerowałam luźniejszy dzień w Tokio na… zakupy licząc na to, że może Marek chce już trochę odpocząć. I co dostałam? Podróż shinkansenem na… Hokkaido! Marek stwierdził, że nie zostajemy dłużej w Tokio skoro ma zacząć tu padać, tym bardziej, że już zdążyliśmy zwiedzić wszystkie interesujące nas muzea. Z kolei interesujące mnie sklepy nie znajdowały się pod dachem, w galeriach handlowych, tylko wzdłuż dużych ulic więc zmoknięcie byłoby nieuniknione. Nie przywiozę więc do Polski modowych perełek...

- czytamy.

Na szczęście podróż minęła im w niezwykle komfortowych warunkach, więc tutaj pola do narzekania nie było.

W super komfortowych warunkach (i kompletnej ciszy która obowiązuje tu w pociągach - ufff…) pokonaliśmy 870 km (w tym 23 km pod dnem Cieśniny Tsugaru) w 5 godzin, żeby wysiąść w Hakodate. Po co? O tym następnym razem

- zakończyła.

Czekacie na kolejne relacje Kingi-podróżniczki?

Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Kinga Rusin, Marek Kujawa
Kinga Rusin, Marek Kujawa © Instagram
Kinga Rusin
Kinga Rusin © Instagram
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą