Klaudia Halejcio przyzwyczaiła nas do epatowania blichtrem, konsumpcyjnym stylem życia i nieograniczonymi wręcz zasobami finansowymi. Życie w bajecznej willi wartej ponad 12 milionów złotych to dla niej codzienność, a każda okazja staje się pretekstem, by pokazać, że wspólnie z mężem nie muszą liczyć się z wydatkami. Luksusowe wnętrza posiadłości na warszawskim Ursynowie stanowią doskonałą przestrzeń zarówno do nagrywania "humorystycznych" rolek, jak i do wymyślania kolejnych sentencji, które Oskar Wojciechowski wygłasza bez krzty żenady.
Córka celebryckiej pary siłą rzeczy od kołyski opływa w niewyobrażalne luksusy. Halejcio uwielbia rozpieszczać jedynaczkę i to niezależnie od okazji. W tym roku urodziny małej Nel odbyły się w cieniu zorganizowanego z pompą ślubnego przyjęcia 35-latki. Nadrobiła to z olbrzymią nawiązką.
WIDEOCórka Halejcio chodzi do przedszkola Montessori. Nel już uczy się dwóch języków: "Zaskoczyła mnie"
Klaudia Halejcio zafundowała istny festiwal atrakcji z myślą o córce
Influencerka o aktorskiej przeszłości przyznała, że każdego roku jej okazały ogród zamienia się w ekskluzywny park rozrywki. Tuż przed powrotem Nel do przedszkola skrzyknęła jej koleżanki i kolegów oraz ich rodziców do wspólnej zabawy.
Wszystko zaczęło się kiedyś od niewinnego: "zróbmy coś fajnego dla dzieci". A potem z tego pomysłu wyszedł cyrkowy namiot, mim, jednokołowy rower, cyrkowe zwierzaki, eksperymenty z efektami specjalnymi i kilka innych rzeczy. (...) I chyba właśnie za to lubię nasze coroczne garden party. Niby robimy je dla dzieci, ale prawda jest taka, że my, dorośli, bawimy się równie dobrze
Klaudia Halejcio podkreśliła, jak wielkie znaczenie mają takie spotkania zwłaszcza w dobie codziennej gonitwy i szybkich wymian wiadomości. Na jej córkę i przybyłych gości czekały niezliczone atrakcje, a wśród nich: linowe huśtawki z zawieszoną figurką małpki, cyrkowiec, który pomykał po ogrodzie na retro rowerze oraz podobizny dzikich zwierząt otaczające dzieci z każdej możliwej strony. O wykwintne menu zadbał profesjonalny kucharz serwujący potrawy prosto z rusztu. Amatorzy włoskich dań mogli za to udać się do dostępnego na miejscu pizzermana.
To oczywiście nie był koniec atrakcji. Mała Nel i jej kompani brali udział w doświadczeniach chemicznych pod czujnym okiem animatorów. Tuż przed willą ustawiono też stanowisko do zaplatania kolorowych warkoczy oraz malowania buziek. Halejcio pomyślała też o rodzicach, którzy mogli częstować się słodkościami, prosecco i innymi chłodzącymi napojami.
Kulminacyjnym momentem przyjęcia było wniesienie gigantycznego, 4-poziomowego tortu przypominającego cyrkową karuzelę. Wypiek został ozdobiony imieniem dziewczynki, tak aby nikt nie zapomniał, kto był największą gwiazdą tego popołudnia. Gdy Nel zdmuchiwała świeczki u boku promieniejącej mamy, w tle odpalono świece dymne w odcieniach czerwieni i różu, tworząc bajkowy efekt wizualny.
Też chcielibyście się tam znaleźć?