Kolejna inba w uniwersum Książula. W Zielonej Górze dostał lodowate powitanie oraz kiepskie (i drogie) jedzenie, ale paragonu już nie
Książulo wybrał się na Winobranie w Zielonej Górze i gorzko się rozczarował. Doszło do spięcia z obsługą, a później także do dziwnej sytuacji przy płatności i prośbie o paragon. Test jedzenia wcale nie poprawił sytuacji. Komentarze w tej sytuacji piszą się same...
Książulo ostatnio wyraźnie się wprawił i stał się jednym z regularnych bywalców na łamach Pudelka. Tym razem słynny "kebabowy ekspert" zawitał do Zielonej Góry, gdzie zjawił się na tamtejszym Winobraniu. I pewnie nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie średnio przyjemna sytuacja, która go tam spotkała.
Kolejna inba u Książula. "Nie wiem, czy was stać będzie"
W materiale z Winobrania Szymon pokazał, jak wbija na jedno ze stoisk i już na starcie, gdy jego kolega filmował wyeksponowane mięso, sprzedawczyni zareagowała wyjątkowo nerwowo. Najpierw go zganiła, że "co pan tu robi?!", a potem pozwoliła sobie na wyjątkowo taktowną uwagę:
Cena jest 21 złotych za 100 gramów, nie wiem, czy was stać będzie
- stwierdziła kąśliwie.
Na pytanie, z czego jest zrobiona sprzedawana tam kiełbasa, sprzedawczyni odpowiedziała, że "no, z mięsa". I tu - zapewne ku zaskoczeniu zainteresowanej - okazało się, że Książula i jego ekipę jednak stać na jedzenie za 21 złotych za 100 gramów, więc skusili się na kilka serwowanych tam przysmaków. Ceny na stoisku były wysokie, a za dodatki każdorazowo trzeba było dopłacać osobno.
Książulo załamał się po wizycie w Hotelu Gołębiewski: popsuta klimatyzacja, żółta woda i kiepskie jedzenie
W materiale podano przykładowe kwoty: kiełbasa za "tylko" 45 zł, bułka kajzerka 5 zł, kleks musztardy 5 zł, równie okazały kleks ketchupu kolejne 5 zł, a ogórek 7 zł. Po doliczeniu szaszłyka, karkówki i bigosu rachunek miał wynieść 167 złotych. Ale tu pojawił się kolejny dziwny problem, bo sprzedawczyni cały czas nawijała o "wydruku", zamiast o paragonie, na którym akurat zależało youtuberowi.
"Miło, smacznie, tanio. To nie tutaj"
Książulo szybko zrozumiał, że paragonu od niej nie dostanie. Później proponowała mu fakturę, tłumacząc, że są na "karcie podatkowej" i "robią pierwszą imprezę". Ostatecznie pani zmieniła zdanie i oświadczyła mu, że "nie musi tu nic kupować", ale fakturę i tak wyda. Zrobiło się tylko większe zamieszanie, bo i czegoś do pisania brak, więc Szymon po prostu machnął już na to ręką.
W ocenie jedzenia najlepiej wypadła kiełbasa, choć nie została uznana za wyjątkową. Wątpliwości wzbudziła świeżość kajzerki, a karkówka i szaszłyk też szału nie zrobiły. Kiepsko wypadł nawet ogórek, którego Książulo opisał jako "obrzydliwego: między solnym, małosolnym a zepsutym". Ogólna ocena nie napawa więc optymizmem.
Szkoda k**wa kalorii, żołądka i w ogóle pieniędzy, żeby jeść takie coś. To jest tak suche. K**wa, nie da się tego jeść. Powinniśmy to zrzucić tam na to stoisko z powrotem. 100 złotych to k**wa kosztuje, no ja p***dolę. To wszystko wygląda jak jakieś odpady. Wyrzuciliśmy 100 parę złotych w śmietnik.
A co na to internauci? Pomstują zarówno na jedzenie, jak i na obsługę, ale ich największą czujność wzbudził mimo wszystko wątek wspomnianego paragonu. Pojawiają się nawet głosy, że przydałaby się interwencja w tej sprawie, bo ponoć "stoisko jest tam co roku". Jak to się rozwinie? Być może przekonamy się już wkrótce. Sam Książulo na razie komentuje:
W różowej ekipie z wyboru i pasji. Show-biznesowa archeologia, śniadaniówkowy krindż i nieoczekiwane zderzenia celebryckich uniwersów to mój żywioł. Wiem, ile lat ma Małgorzata Rozenek, czemu "padły" loki Magdy Gessler i co na ten temat sądzi Ewa Minge. Dowiecie się i Wy - w końcu nikt nie czyta, wszyscy wiedzą wszystko ;)