Harry i Meghan Markle wraz z dziećmi 7-letnim księciem Archiem i 5-letnią księżniczką Lilibet po sześciu latach spędzonych w amerykańskim Montecito podjęli decyzję o przeprowadzce z powrotem do Wielkiej Brytanii. Ich przybycie do ojczyzny od początku rodziło mnóstwo kontrowersji, w tym pytania o ich status oraz kwestie bezpieczeństwa.
Oliwy do ognia dolała jednak oficjalna notatka wydana z upoważnienia monarchy, w której podkreślono, że Harry i Meghan pozostają członkami rodziny królewskiej niepełniącymi obowiązków służbowych i są "prywatnymi obywatelami prowadzącymi działalność komercyjną i charytatywną". Informacja od króla została rzekomo przekazana mediom bez konsultacji z parą, a jej pokłosiem stała się decyzja Ugandy o wycofaniu się z Inivictus Game - flagowego projektu Harry'ego i Meghan. Szef sił zbrojnych Ugandy, generał Muhoozi Kainerugaba, w odpowiedzi na komunikat pałacu ogłosił wycofanie swojego kraju z nadchodzącego wydarzenia - międzynarodowej imprezy sportowej dla rannych i chorych żołnierzy, którą książę założył w 2014 roku.
Aby nie zostać odebranym jako przeciwnik Jego Królewskiej Mości Karola III, króla Wielkiej Brytanii, którego głęboko szanujemy, Uganda niniejszym wycofuje się z Igrzysk Invictus. Popieram monarchę. Kropka
WIDEOMagda Gessler o owocowej desce Meghan Markle: "Nienawidzę, jak ktoś drobi mi na kawałki"
Książę Harry uważa, że król Karol celowo sabotuje organizację jego wydarzenia
Decyzja Ugandy wywołała ogromną frustrację księcia Harry'ego i Meghan. Przypomnijmy, że afrykański kraj dopiero co dołączył do społeczności zawodników, a nagłe wycofanie - zdaniem młodszego syna Karola - uderza przede wszystkim w samych niepełnosprawnych wojskowych. Informatorzy z otoczenia Sussexów podkreślają, że para nie ukrywa żalu wobec pałacu, twierdząc, że chłodne stanowisko monarchy było celowym zagraniem, które popsuło organizację wydarzenia zaplanowanego w Birmingham.
Niezależnie od tego, czy było to zamierzone, czy nie, jest to ewidentnie konsekwencja wytycznych Lorda Chamberlaina dotyczących księcia i księżnej Sussex, które zostały w poniedziałek opublikowane w pośpiechu, bez konsultacji. Niestety, jedynymi osobami, które na tym ucierpią, są zawodnicy biorący udział w Invictus Games
Harry i Meghan jeszcze nie skomentowali tego publicznie. Źródła z bliskiego otoczenia Sussexów dodają jednak, że mają oni ogromne pretensje - również z powodu nazwania ich "prywatnymi obywatelami prowadzącymi działalność komercyjną i charytatywną". Książęca para wolałaby być określana po prostu "osoby publiczne".
Myślicie, że rodzina w końcu się dogada?