Lenka Klimentova zaraz po narodzeniu trafiła do DOMU DZIECKA. Tancerka opowiedziała o adopcyjnych rodzicach: "Zmienili mi imię"
Pomimo wielu trudnych przejść Lenka Klimentova miło wspomina okres dzieciństwa. Zawdzięcza to swoim rodzicom, którzy adoptowali ją z domu dziecka, kiedy miała zaledwie kilka miesięcy. Tancerka ujawniła po raz pierwszy, jakie imię nadano jej tuż po przyjściu na świat.
Lenka Klimentova zdobyła dużą rozpoznawalność, dołączając w 2018 r. do ekipy "Tańca z Gwiazdami". Pech chciał, że w swojej pierwszej edycji trafiła na Jarosława Kreta, którego sama nazwała swoim najgorszym partnerem. Prezenter pogody nie tylko mylił kroki na parkiecie, ale przede wszystkim... nie stawiał się na treningi.
Po ubiegłorocznej wpadce i eliminacji z Maciejem Kurzajewskim już na samym starcie sezonu, Czeszka przestała pojawiać się w programie. Nie oznacza to jednak, że porzuciła wszelkie medialne aktywności. Właśnie udzieliła nowego wywiadu, w którym uchyliła rąbka tajemnicy na temat swojej biologicznej rodziny. Nie wszyscy wiedzą, że tancerka niedługo po przyjściu na świat została zaadoptowana przez małżeństwo, które otoczyło ją wielką miłością.
Magda Tarnowska o zdjęciach paparazzi z Bagim: "Nic złego nie robię, więc nie muszę uważać"
Lenka Klimentova urodziła się pod innym imieniem
Żona Jana Klimenta nie ma prawa pamiętać pierwszych miesięcy życia spędzonych w domu dziecka. W najnowszym wywiadzie dla portalu Kozaczek.pl wyjaśniła, że rodzice adopcyjni nieraz przedstawiali jej całą historię, jak trafiła do ich domu.
Opowiadali, że w domu dziecka było kilkoro dzieci malutkich. Mnie adoptowali, jak miałam 4-5 miesięcy. Nie byłam po żadnych przejściach, albo być może coś tam się działo, ale nie wiem o tym i nigdy się nie dowiem. Przyszła pani, żeby powiedzieć mojej mamie i tacie: "To pani z panem sobie wybiorą". Tata po prostu podszedł, jak to mężczyzna: "Ty się do mnie uśmiechnęłaś, ja cię wziąłem na ręce. Bardzo się przytuliłaś. Ja mówię: To jest ona. Tę bierzemy". Po prostu miałam szczęście. Jakiś anioł stróż nade mną powiedział: "Teraz się uśmiechnij, teraz zawalcz, bo to może być twoja rodzina". Zdaję sobie bardzo dobrze sprawę, że w ogóle tak nie musiało być. Gdyby się ich historia potoczyła inaczej, to ja bym dalej leżała tam. Nie wiadomo czy bym rodziców miała, czy nie. Ja jestem ogromnie wdzięczna za to
Lenka Klimentova podczas tej rozmowy wyznała po raz pierwszy, że w jej akcie urodzenia pierwotnie znajdowało się inne imię.
Zmienili mi nawet imię. Nazywałam się po polsku Katarzyna, po czesku Katka.
Tancerka dodała też, że pomimo dotarcia do dokumentów o swoim ojcu, nigdy nie odczuwała potrzeby poznania biologicznych rodziców i dowiedzenia się więcej na temat swoich kubańskich korzeni. "Jeżeli jesteś szczęśliwy, to po co grzebać się w czymś, żebyś nie był szczęśliwy?" - wytłumaczyła, podkreślając, że prawdziwą rodziną jest ta, która obdarzyła ją bezgraniczną miłością.