Maja Chwalińska powitana brawami w "Dzień dobry TVN". Podczas wywiadu opowiedziała o GROŹBACH ŚMIERCI. "Zaczęło się, gdy miałam 17 lat"
Maja Chwalińska we wtorek odwiedziła studio "Dzień dobry TVN". Jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy z Dorotą Wellman i Marcinem Prokopem została nagrodzona gromkimi brawami. W wywiadzie nie zabrakło jednak trudnych tematów, w tym gróźb śmierci, z którymi musiała się mierzyć.
Jeszcze kilkanaście dni temu Maja Chwalińska była znana głównie tenisowym kibicom. Dziś jej nazwisko jest odmieniane przez wszystkie przypadki, a sama zawodniczka wyrasta na jedną z największych bohaterek ostatnich dni. Wszystko za sprawą fenomenalnego występu podczas French Open, który przyniósł jej nie tylko sportowy awans, ale też ogromną sympatię Polaków.
Droga do finału paryskiego turnieju przypominała gotowy scenariusz na film. Polka rozpoczęła rywalizację już od kwalifikacji, a następnie eliminowała kolejne, wyżej notowane rywalki. Dopiero w decydującym meczu musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, która sięgnęła po swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy.
"Królowa Miami" płaci majątek za członkostwo w klubie tenisowym
Maja Chwalińska w "Dzień dobry TVN". Opowiedziała o groźbach śmierci
Maja Chwalińska po powrocie do Polski stała się jedną z najbardziej rozchwytywanych sportsmenek w kraju. Nic dziwnego, że media prześcigają się w zapraszaniu jej do kolejnych programów i wywiadów. We wtorkowy poranek tenisistka pojawiła się w studiu "Dzień Dobry TVN". Jeszcze zanim rozpoczęła się rozmowa, została przywitana gromkimi brawami. Oklaskiwali ją nie tylko prowadzący, ale także członkowie ekipy realizacyjnej - operatorzy kamer oraz dźwiękowcy.
Nie zabrakło jednak także trudniejszych tematów. Prokop poruszył kwestię ciemniejszej strony popularności, pytając Chwalińską o momenty, gdy kibice potrafią odwrócić się od swoich idoli, a także o hejt, z którym sama musiała mierzyć się w przeszłości.
Czytałem, że dostawałaś pogróżki związane ze śmiercią, co się nie mieści w głowie...
Tak, tak naprawdę każdy tenisista je dostaje. To po prostu nie jest tak nagłaśniane, ale każdy tenisista je dostaje, obojętnie na którym szczeblu. To się zaczęło, te pogróżki i hejty, odkąd miałam 17 lat. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że będzie tego więcej, bo porażek też będzie dużo. To jest nieodłączny element sportu. Mam nadzieję, że jestem już na tyle dojrzałą osobą, żeby sobie z tym poradzić i nie słuchać porad od osób, od których nigdy bym ich nie wzięła
Spodziewaliście się?