Maja Sablewska UDERZA w Katarzynę Kanclerz i obwinia ją za blamaż Mandaryny w Sopocie: "ZROBIŁA TO NA ZŁOŚĆ MICHAŁOWI"
Ostatnio znów głośno zrobiło się o niegdysiejszej "szarej eminencji" polskiego show-biznesu, czyli Katarzynie Kanclerz. Na temat byłej dyrektorki jednej z największych wytwórni muzycznych w kraju wypowiedziała się teraz Maja Sablewska, która przed laty współpracowała z Kanclerz. Była menadżerka Dody zdradziła też pikantne kulisy feralnego występu Mandaryny w Sopocie z 2005 roku.
Serial dokumentalny "DODA" przypomniał widzom o legendarnej, choć owianej złą sławą, postaci rodzimego przemysłu muzycznego. Chodzi oczywiście o Katarzynę Kanclerz, którą nazywano "szarą eminencją" polskiego show-biznesu. To była dyrektor generalna marketingu w jednej z największych wytwórni muzycznych w kraju. W dokumencie Doda wspominała, że Kanclerz nie była skora do podpisania z nią kontraktu, a na pewnym etapie niejako nawet ją sabotowała, stawiając bardziej na inną artystkę z wytwórni, Mandarynę.
Zobacz także: "Kasia Kanclerz to cyniczny, toksyczny Rydzyk"
Doda na premierze serialu o sobie samej. Zobaczcie jak pozowała!
Maja Sablewska uderza w Katarzynę Kanclerz
Wątek Katarzyny Kanclerz pojawił się również w wywiadzie, którego Maja Sablewska udzieliła w podkaście Katarzyny Nosowskiej "Bliskoznaczni". Obie panie, choć w różnych rolach, miały okazję pracować z Kanclerz, a Nosowską interesowało, czy Maja zwróciła uwagę na "kontrowersyjne" metody pracy dyrektorki dużej wytwórni. Sablewska przyznała, że wiele się nauczyła od Kanclerz, ale po raz pierwszy czerwona lampka zapaliła się jej przy okazji feralnego występu Mandaryny na festiwalu w Sopocie w 2005 roku.
Ja się od niej naprawdę wielu rzeczy nauczyłam, tylko to było ze skrajności w skrajność. Pierwszy raz, gdy poczułam, że coś jest nie tak, to moment, kiedy zaczęłam zajmować się Dodą i zespołem Virgin, a ona zajmowała się Mandaryną. I ta słynna historia z Sopotem, gdzie Kaśka ewidentnie spełniała swoje ambicje kosztem (Mandaryny - przyp. red.)
Wytwórnia wystawiła wówczas do konkursu o Bursztynowego Słowika zarówno Dodę i zespół Virgin, którymi opiekowała się Sablewska, jak i Mandarynę pod okiem Kanclerz. Maja wyznała, że od początku czuła, że występ tej drugiej nie był dobrym pomysłem i zwróciła nawet uwagę szefowej. Nie skończyło się to najlepiej.
Jechałyśmy do Sopotu i czułyśmy, że nie mamy szans w tym Sopocie. Widziałam, ile Kaśka kasy przeznacza na to, żeby Mandaryna ten Sopot wygrała. I tu był taki pierwszy zgrzyt. Miałam 25 lat i zdałam sobie sprawę, że tu chyba nie chodzi o muzykę w ogóle. Że tu chodzi o nią, a nie o to powinno chodzić. Pamiętam, że kiedyś odważyłam się powiedzieć jej, że to jest niedobry pomysł, że Mandaryna tam występuje, bo byłam na próbach i widziałam, jak to się dzieje. (...) I czułam, że ona sobie nie da rady. Dostałam straszny ochrzan od Kaśki, że w ogóle mam nie wypowiadać nawet pół słowa na ten temat, a już na pewno nie przy Marcie. (...) Ona się na mnie tak wydarła, że nie zapomnę tego do końca życia. (...) Więc po prostu się wycofałam i zajęłam się Dodą i jej występem
W serialu "DODA" Sablewska wyznała, że Kanclerz prosiła ją, by namówiła współpracujące z wytwórnią fan cluby do głosowania na Mandarynę, a nie na Dodę. Sablewska nie zastosowała się jednak do jej sugestii. W podkaście "Bliskoznaczni" Maja oceniła, że Kanclerz chciała występem Mandaryny "zrobić na złość Michałowi" czyli ówczesnemu mężowi artystki, Michałowi Wiśniewskiemu.
Postawiłam na swoim, postawiłam na to, żeby jednak nie skrzywdzić Marty, bo paradoksalnie wiedziałam, że najbardziej by ją skrzywdzono, gdyby ona wtedy wygrała. Z perspektywy czasu przykro się na to patrzy, ale ona w ogóle nie powinna stanąć wtedy na tej scenie. (...) Marta została rzucona na głęboką wodę i utopiła się. Powiem ci, dlaczego wtedy mi się zapaliła lampka, jeśli chodzi o Kaśkę. Bo ona to zrobiła na złość Michałowi i to była ta złość, którą ona lubiła w sobie pielęgnować
Chcielibyście usłyszeć wersję Katarzyny Kanclerz? Niestety, słynna dyrektorka wiele lat temu usunęła się w cień. Może wyznania byłych współpracownic skłonią ją do medialnego comebacku?