Mama Janji Lesar na relację córki z Zillmann zareagowała "LĘKIEM". Tancerka tłumaczy, dlaczego nie zapoznała Kasi z rodzicami (WIDEO)
Janja Lesar w szczerych słowach opisała, jaka była reakcja jej rodzicielki na rozstanie córki z wieloletnim partnerem, Krzysztofem Hulbojem.
Relacja Janji Lesar i Katarzyny Zillmann to niewątpliwie najgłośniejszy temat poprzedniej edycji "Tańca z Gwiazdami". To, co zrodziło się pomiędzy kobietami, do dziś budzi olbrzymie emocje. Panie, które w lutym potwierdziły, że są parą, wcześniej zakończyły wieloletnie związki. Tancerka przez ponad dwie dekady była partnerką Krzysztofa Hulboja, zaś wioślarka przez około pięć lat pozostawała w związku z Julią Walczak.
W rozmowie z reporterką Jastrząb Post Lesar ujawniła, jak na rozstanie z Krzyśkiem i nową znajomość z Kasią zareagowali jej bliscy. Okazuje się, że mama 48-latki była pełna obaw.
Lękiem. U mnie było tak, że lepiej zostawić to tak, jak było, bo to jakoś działało. A teraz to nie wiadomo, co to będzie. Raczej tego typu obawy. Tak jak zawsze moja mama myślała, że nie poradzę sobie i będzie katastrofa i zaraz przyjdę do niej z walizką i tyle będzie - opowiedziała szczerze o podejściu kobiety.
Janja wyjaśniła, że jej rodzice od zawsze kierują się w życiu pragmatyzmem.
Moi rodzice myślą, że serce trzeba odstawić i rozum tylko musi działać. Moja mama zawsze taka była i tak nas wychowywała. Tak sama swoje życie prowadziła, że dwie prace, gotowała, wszystko - wyznała.
Mimo rad mamy tancerka zdecydowała się zaryzykować i otworzyć się na nowe.
I ona mówi: "To, co czujesz, to jest nieważne. To możesz rzeczywiście zmienić". I ja zgadzam się z tym, że zawsze mogę wpływać na to, jak się czuję. Ale jak jest coś tak intensywnego, czyli czujesz ten pociąg - bo nie chodzi nawet tylko o miłość, czasami jest jakaś pasja - i jeżeli to jest takie silne i czujesz, że to wraca, to trzeba chociaż spróbować. Albo zobaczyć, co to jest. Przynajmniej się dowiesz, że czegoś nie chcesz. Ona wolała, żebym była tam, gdzie byłam, bo to w miarę funkcjonowało i było bezpiecznie. "Nie musisz mieć tych emocji, po co ci?" Ale przyzwyczaja się - opowiadała.
Zapytana z kolei o to, czy jej rodzicielka lubi Zillmann, powiedziała:
Nie poznały się jeszcze. Moja mama mieszka 1300 kilometrów stąd, więc nie było okazji. Nie podróżuje, bo mój tata był chory i jest w takim niebezpieczeństwie. Lubi być blisko domu w razie czego i czuć się bezpiecznie. Dopiero jak będzie jakaś okazja, to się przeniesiemy tam na jakiś krótszy okres - zapowiedziała.
Zaskoczeni?