Marcela Leszczak o świętach bez syna i podziale obowiązków: "Jak wraca i płacze, to ja mu pozwalam to przeżyć"
Marcela Leszczak i Michał Koterski nie są już razem, ale wciąż łączy ich syn, który jest oczkiem w głowie znanych rodziców. Była uczestniczka "Top Model" gościła w "Halo tu Polsat", gdzie opowiedziała o podziale obowiązków rodzicielskich.
Kilka miesięcy temu media obiegły wieści o rozstaniu Marceli Leszczak i Michała Koterskiego. Były to wieści o tyle zaskakujące, że niedługo wcześniej do siebie wrócili i znów wydawali się zgraną parą. Dziś realizują się poza małżeństwem, ale wciąż łączy ich syn, który jest dla nich oczkiem w głowie.
Marcela Leszczak o świętach bez syna i podziale obowiązków
Na początku kwietnia Marcela poinformowała obserwujących, że spędza Wielkanoc w Rzymie, ale bez małego Fryderyka. Komentarze bywały różne, dlatego wystosowała nawet odezwę do malkontentów. Teraz z kolei gościła w studiu "Halo tu Polsat", gdzie ucięła sobie na ten temat pogawędkę z Katarzyną Cichopek i Maciejem Kurzajewskim.
Od grudnia milczałam, nic nie mówiłam, była masa zarzutów w moim kierunku. Teraz postanowiłam przemówić, bo to było dla mnie trudne w momencie, kiedy to były pierwsze święta bez Fryderyka. I przeżywałam to bardzo. Mój syn ma zaraz 9 lat i to były pierwsze inne święta w naszym życiu. I powiedziałam: nie, nie pozwolę. I chcę być też głosem innych kobiet.
“To facet może, a kobieta nie?” Marcela Leszczak odpowiada na falę krytyki
Podczas rozmowy napomknęła też nieco o podziale obowiązków rodzicielskich. Okazuje się, że po rozstaniu ona i Michał zabrali syna do psychologa dziecięcego, aby ich prywatne perypetie jak najmniej się na nim odbiły.
Ja i Michał jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Fryderyk też co innego czerpie od taty, co innego czerpie ode mnie, więc to jest taka różnorodność. Ja się cieszę, że Fryderyk spędza ten czas z tatą. Nawet jak czasem wraca, no to płacze i jest mu smutno. To są dla niego trudne emocje, ale my też jesteśmy świadomi, umiemy korzystać z takich narzędzi jak psychoterapia, więc zaraz po rozstaniu posłaliśmy Fryderyka do psychologa dziecięcego. Jego emocje są zaopiekowane i jak wraca i płacze, to ja nie mówię "nie płacz, nie płacz, bo tata wróci", tylko ja mu pozwalam się wypłakać, pozwalam mu to przeżyć, bo to jest trudne dla małego dziecka.
Jednocześnie Marcela deklaruje, że dbają z Koterskim o to, aby syn spędzał z nimi jakościowy czas. Z kolei dzięki temu, że ma też czas dla siebie, lepiej wywiązuje się z matczynych obowiązków.
Ten czas jest dla mnie ważny - jak ja o siebie się zatroszczę, to później ten czas jest, wiadomo, bardziej jakościowo przełożony na Fryderyka. No i też pozwalam sobie na małe przyjemności, takie podróżnicze. Teraz właśnie planuję za kilka dni, dosłownie we wtorek, lecieć do Japonii. (...) Jestem w procesie przeprogramowywania, bo dotychczas to funkcjonowało inaczej, będąc jeszcze w związku małżeńskim. Teraz na nowo się odbudowuję, staję na nogi i próbuję różnych nowych rzeczy, ale pracuję. (...) Oczywiście psychoterapia też bardzo mi w tym pomaga i każdemu polecam, bo to są super narzędzia, z których można korzystać. Przegaduję tam życie codzienne. No i tak to u mnie wygląda.