Marcela Leszczak zdradza, co sobie poprawiła. "LUBIĘ STYMULATORY i TROSZKĘ BOTOKSU"
Jeszcze kilka lat temu gwiazdy na pytania o medycynę estetyczną odpowiadały głównie opowieściami o dużej ilości wody, dobrym śnie i genach po babci. Dziś coraz częściej wprost zdradzają, na jakie zabiegi się decydują, by zachować młodzieńczy wygląd. Do tego zacnego grona wyjątkowo szczerych celebrytów dołączyła Marcela Leszczak.
Marcela Leszczak w rozmowie z Plejadą otwarcie opowiedziała o tym, jak dba o twarz i z jakich zabiegów korzysta. Modelka nie próbowała przekonywać, że jej wygląd to wyłącznie zasługa drogiego kremu z drogerii czy wyszukanej "morning routine" (z ang. poranna rutyna). Zamiast tego przyznała bez ogródek, że sięga po zabiegi medycyny estetycznej, ale - jak podkreśla - robi to rozsądnie i w sprawdzonych miejscach.
Marcela Leszczak o operacjach plastycznych: "Miałam za duże usta i powiększyłam biust"
Marcela Leszczak wylicza zabiegi, z których korzysta
Marcela zdradziła, że szczególnie ceni zabiegi, które mają poprawiać jakość skóry i wspierać jej naturalną gęstość. Nie ukrywa, że z wiekiem ciało zaczyna się zmieniać, a ona woli działać profilaktycznie niż udawać, że temat nie istnieje.
Lubię stymulatory. Nie jest to tajemnicą. Lubię stymulatory, które nadbudowują troszkę tkankę, bo tracimy jednak tej gęstości skóry z wiekiem
Modelka zwróciła również uwagę na swój wiek, jasno dając do zrozumienia, że jej podejście do pielęgnacji wynika z obserwacji własnego ciała i indywidualnych potrzeb skóry, a nie z pogoni za sztucznym efektem. Leszczak nie ominęła również tematu botoksu, ponownie decydując się na szczerość.
Mam 35 lat. Troszkę botoksu gdzieniegdzie, żeby nie marszczyć się w niektórych miejscach. Cały czas rewitalizacja, mezoterapie witaminowe. Oczywiście zawsze to są dobre produkty wykonane w dobrych klinikach
Marcela Leszczak o medycynie estetycznej i operacjach plastycznych
To zresztą nie pierwszy raz, gdy Leszczak mówi o poprawianiu urody. W zeszłym roku gwiazda otworzyła się na ten temat w rozmowie z Pudelkiem.
- Miałaś taki moment, że stwierdziłaś, że nie chcesz ingerować w swój wygląd albo ingerowałaś za bardzo?
- Miałam moment, że miałam za duże usta, to po prostu jakby wymknęło się spod kontroli, ale w dalszym ciągu to miało smak, takie poczucie estetyki. A jak robię różne rzeczy, no mogę powiedzieć, że mam biust zrobiony i on nie wchodzi na pierwszy plan, po prostu dobrze wygląda w gorsetach, w sukienkach. I uważam, że warto korzystać z takich rzeczy, jeżeli kobieta miałaby się czuć lepiej, pewniej, bardziej komfortowo, marzy o sukienkach z gołymi plecami, to jak najbardziej, tylko z głową i z umiarem
Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z tego korzystać - podsumowała krótko.
Doceniacie szczerość?