Michał Wiśniewski poszukuje kierowcy, który WJECHAŁ w jego auto: "Pędził 200 km/h"
Michał Wiśniewski doświadczył w sobotę groźnej sytuacji na drodze. Kierowca rozpędzonego BMW uderzył w prowadzony przez piosenkarza samochód zastępczy. Późnym wieczorem zaapelował do internautów o pomoc w odnalezieniu sprawcy zdarzenia.
Znanym osobom, które aktywnie działają w sieci, nie bez przyczyny zależy na sukcesywnym powiększaniu zasięgów. Większość z nich czyni to na potrzeby ewentualnego nawiązywania kontraktów reklamowych, a tym samym możliwości powiększania wpływów bez większego nakładu czasu i energii. Na szczęście są też tacy, którzy docierają ze swoim przekazem do setek tysięcy, jeśli nie milionów internautów, by nagłośnić różnego rodzaju akcje dobroczynne i zwrócić uwagę na kwestie zazwyczaj umykające nam w ferworze codziennych obowiązków.
W późny sobotni wieczór do swojej prawie 170-tysięcznej społeczności na Instagramie odezwał się Michał Wiśniewski. Charyzmatyczny frontman grupy Ich Troje wyruszył wczoraj w drogę na warszawskie Okęcie. Jak sam przyznał, niewiele brakowało, by doszło do najgorszego...
Michał Wiśniewski zaangażował fanów do pomocy
Wokalista wyjaśnił ze szczegółami, co wydarzyło się wczoraj na jednej z najczęściej uczęszczanych ulic Warszawy.
Miałem, można powiedzieć, stłuczkę. Kierowca BMW na warszawskich numerach pędził 200 km/h na Alejach Jerozolimskich i uderzył w mój samochód. Przerysował mi bok
Michał Wiśniewski bezzwłocznie wykręcił numer na policję. W odpowiedzi usłyszał, że "nie będą go szukać, bo na pewno będzie jechał wolniej, kiedy będzie przejeżdżać radiowóz", w związku z czym powinien skontaktować się z wydziałem ruchu drogowego. Piosenkarz postanowił nie tracić czasu, licząc na to, że w gronie jego obserwujących znajdzie się ktoś, kto widział to zdarzenie.
Zwracam się do wszystkich, którym ten morderca, bo jeżeli jeszcze nie jest, to za chwilę na pewno będzie, to jest tylko kwestia czasu, jadąc 200 km/h przez miasto, uderzając samochód i zbiegając z miejsca wypadku, bo nie mogło być tak, że on tego nie poczuł, musi się tym pochwalić. Ja jechałem wypożyczonym samochodem, ale myślę, że tylko to, że przy tej prędkości to się stało, nic nie obróciło tego mojego samochodu i nie doszło do tragedii
Dla ułatwienia wykonawca przeboju "Powiedz" wspomniał też, że stłuczka miała miejsce o godzinie 19:00, a kierowca poruszał się czarnym BMW. Nie udało mu się zarejestrować numerów ze względu na brak kamery w aucie zastępczym.