Miszczak wspomina, jak wywalił z pracy 160 OSÓB: "Flamastrem miałem napisane 'TY MAŁY SK**WYSYNU'. Umyłem drzwi i zwolniłem jeszcze 30"
Edward Miszczak udzielił Żurnaliście obszernego wywiadu, w którym padło wiele ciekawych stwierdzeń. Dyrektor programowy Polsatu wrócił wspomnieniami do pracy w jednej ze stacji, gdy zwolnił aż 160 osób. Potem "poleciało" kolejnych 30. Przyznał, że "to był g...niany gest".
Edward Miszczak funkcjonuje w przestrzeni medialnej już od wielu lat. Po funkcji dyrektora programowego TVN-u przeszedł na to samo stanowisko u konkurencji i dziś twardą ręką zarządza ramówką Polsatu. Dla jednych były to dobre wieści, dla innych - nieco gorsze.
Edward Miszczak zwolnił 160 osób i to zastał na drzwiach
Teraz Miszczak zgodził się na rozmowę z Żurnalistą i w wywiadzie poruszył wiele intrygujących kwestii, które z pewnością będą budzić emocje. Jedną z anegdot były zwolnienia zbiorowe, których musiał dokonać po transferze z radia do Telewizji Wisła, czyli poprzedniczki TVN-u. Jak twierdzi, odbiło się to potem na relacjach jego syna z kolegami.
Po RMF-ie zostałem zatrudniony w Telewizji Wisła. No i nagle dostałem informację, że muszę wykonać pakiet zwolnień zbiorowych, 160 osób. To jest lista śmierci. Pamiętam, jak mój syn wrócił z przedszkola i mówił, że jego kolega mówi, że nie będzie z nim rozmawiał, bo twój tatuś zwolnił mojego z pracy i rodzice się teraz kłócą.
Zobacz także: TYLKO NA PUDELKU: Doda chwali się, że Miszczak chciał ją w "Tańcu z Gwiazdami". Zapytaliśmy Edwarda, czy to prawda: "NIE"
Julia Wieniawa przyłapana na mieście z piłkarzem! Nie jest Polakiem
Konsekwencje żonglowania cudzą karierą zawodową odbiły się i na samym Miszczaku. Przekonał się o tym pewnego poniedziałku, gdy jak zawsze zjawił się w pracy.
Oczywiście to było z odprawami, wszystko według normalnego, cywilizowanego pakietu. Ale przyszedłem w poniedziałek do pracy i na drzwiach flamastrem miałem napisane: "Ty mały sk...ysynu". I sobie myślę: czy dlatego że jestem niski? Czy dlatego że za mało zwolniłem?
Zakasał więc rękawy i ruszył do akcji, pozbywając się "uszlachetniającego" napisu z drzwi. Sprawy tak jednak nie zostawił - i poleciały kolejne głowy.
Ale cała firma chodzi, wszyscy oglądają ten napis, więc zdjąłem marynarkę, podwinąłem rękawy i sekretarka przyszła z miednicą z mydłem i umyłem te drzwi. Po trzech godzinach już nie było ani małego, ani sk...ysyna. I zwolniłem 30 osób jeszcze. I to był g...iany gest, i do dzisiaj tego żałuję. Zostało 80 osób - te 80 osób dalej pracuje w TVN-ie.
Miło?
Chcesz mieć wpływ na to, jak wygląda Pudelek? Daj znać, co Ci się u nas podoba, a co nie! WYPEŁNIJ ANKIETĘ >>>