Monika Richardson nie wychowała syna na "nepo baby". Tomasz dorabia jako... TAKSÓWKARZ
Monika Richardson świadomie nie wprowadza dzieci w świat show-biznesu. Jej 25-letniego syna, zamiast na ściankach, można spotkać na warszawskich ulicach. Istnieje spora szansa, że zamawiając przejazd w stolicy, przyjedzie po was syn dziennikarki.
Wrota do show-biznesu stoją otworem dla dzieci znanych rodziców. Niektórzy sami starają się pracować na swoje imię, stroniąc od blasku fleszy i reflektorów, ale są też tacy, którzy bez żadnych obiekcji wykorzystują rodzinne koneksje. Dzięki temu dziś widujemy ich na deskach teatralnych i planach filmowych. Ci wszechstronnie utalentowani dodatkowo są też zapraszani na festiwale muzyczne, i to nawet pomimo skromnego dorobku artystycznego.
Monika Richardson jako baczna obserwatorka medialnej rzeczywistości z pewnością również przygląda się temu zjawisku. Jej niezwykle urodziwa córka Zofia podjęła studia aktorskie, lecz nie miała wystarczająco dużej siły przebicia, by namieszać w świecie artystycznym. Na warszawskich salonach na próżno szukać też syna dziennikarki. Tomasz Malcolm, który opowiedział o swojej codzienności w rozmowie z portalem Kozaczek.pl, nigdy nie próbował wybić się na plecach mamy.
Monika Richardson o nepotyzmie w mediach i influencerach: "To największa rewolucja"
Syn Moniki Richardson nie związał się z show-biznesem
25-latek w szczerej rozmowie powrócił do czasów niełatwego dzieciństwa i wyzwisk, jakie otrzymywał w związku ze zdiagnozowanym u niego zespołem Aspergera. Wbrew stereotypowemu postrzeganiu neuroróżnorodności mężczyzna nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów społecznych. Wręcz przeciwnie, chętnie odpowiada na pytania o życie w spektrum autyzmu, i to często przypadkowym osobom, które spotyka w pracy.
Lubię sobie dorabiać jako warszawski taksówkarz, czyli kierowca Bolt, Free Now, Uber. To nie jest coś, co ja robię ze względu na to, żeby mieć więcej pieniędzy, ale przede wszystkim dla przyjemności własnej i też bardzo mi się to podoba, jak dużo jest klientów w taksówce, jak tylko się to wyda, że ja mam zespół Aspergera. To już od razu zadają mi pytania, sami się uczą i są ciekawi. No i to jest coś super dla mnie
Syn Moniki Richardson wielokrotnie udowadniał, że żadnej pracy się nie boi. W ciągu ostatnich kilku lat próbował swoich sił m.in. jako kurier, dostawca jedzenia oraz pośrednik w sprzedaży paneli fotowoltaicznych. Prowadził też korepetycje z języka angielskiego. Wbrew mniemaniu wielu jego znanych rówieśników Tomasz udowadnia, że świat nie kończy się na pozowaniu fotoreporterom i kolekcjonowaniu prezencików otrzymywanych na branżowych eventach.