Nicol Pniewska zasłynęła w polskim show-biznesie przede wszystkim za sprawą związku z Allanem Krupą. Choć ich relacja dobiegła końca, 19-latka wciąż regularnie przypomina o sobie w mediach. Dziś rozwija karierę muzyczną i chętnie opowiada o swojej twórczości. W przeszłości podkreślała, że nie chce być postrzegana jako "bananowe dziecko". Teraz sama zdradziła jednak, jak dużym wsparciem finansowym może cieszyć się ze strony ojca.
W najnowszym wywiadzie dla Świata Gwiazd Nicol opowiedziała o jednym ze swoich teledysków. Okazuje się, że cała produkcja była warta aż 700 tys. zł. W tej kwocie znalazły się między innymi ubrania, wyjazd oraz koszty związane z realizacją klipu. Za wszystko zapłacił jej... ojciec.
Cały teledysk i cała zawartość teledysku - ciuchy i w ogóle - to wszystko wynosiło 700 tysięcy złotych. Nie wiem, jak to nazwać, ale nie, że "nagrajcie klip, macie 700 koła". No bez przesady. Tylko właśnie chodzi o to, że tam były ciuchy, pojechaliśmy na miejsce i to wszystko, to była wartość klipu - tłumaczyła.
Nicol Pniewska wyznaje, że miała łatkę bananowego dziecka. Monika Jarosińska: "NIE MASZ TALENTU"
Nicol otwarcie mówi także o tym, że tata od początku wspierał ją w rozwijaniu muzycznej kariery. To właśnie dzięki niemu miała otrzymać możliwość pracy w profesjonalnym studiu i współpracy z artystami oraz producentami. Pniewska podkreśliła jednak, że swoją pierwszą piosenkę nagrała za własne oszczędności.
Cała ta muzyka i wszystko, co robię muzycznie, są dzięki tacie. Wiadomo, zawsze będę się tym chwalić, to jest mój kompleks, że ja zrobiłam tę pierwszą piosenkę, gdy nikt nie wiedział, uzbierałam sobie pieniążki, poszłam do studia, zrobiłam pierwszą piosenkę, ale nie ukrywam, że tę piosenkę tata pokazał dalej, dzięki czemu miałam możliwość pójścia do takiego profesjonalnego studia, działać z fajnymi artystami, producentami. To, że dał mi ten budżet na kręcenie klipu, bo to nie są małe pieniądze. W wieku 16 lat na pewno nie mogłabym sobie na to pozwolić - stwierdziła Nicol.
Ciekawe słowa jak na osobę, która usilnie przekonuje wszystkich, że nie jest "bananowym dzieckiem"?