Ofiara Jeffreya Epsteina opisuje dramat, jaki w wieku 14 LAT zgotował jej finansista: "Wykorzystywał mnie jak lalkę"
Marina Lacerda poznała Jeffreya Epsteina jako 14-latka. Kobieta w nowym wywiadzie dla "Daily Mail" opowiedziała o tym, jak poznała biznesmena i jak wyglądała ich relacja. Wspomniała o księciu Andrzeju.
Echa tego, co działo się na wyspie Jeffreya Epsteina, nie milkną i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek miało się w tym temacie zmienić. W mediach co rusz pojawiają się kolejne szczegóły dotyczące przestępstw, jakich dopuszczali się zmarły w 2019 roku finansista i jego świta. Niezwykle szokujące są również ustalenia w kontekście znanych osób zamieszanych w sprawę.
Zobacz: Ujawniono OSTATECZNĄ LISTĘ ponad 300 znanych nazwisk, które przewijają się w "aktach Epsteina"
Ostatnio wywiadu udzieliła ocalała z wyspy przestępcy seksualnego Juliette Bryant. Ofiara Epsteina opisała, jak ten zaatakował ją na pokładzie prywatnego samolotu.
Wielkie gwiazdy w aktach Epsteina. Brały udział w jego przestępstwach? Wyjaśniamy!
Ofiara Jeffreya Epsteina wspomina początki ich znajomości
Teraz głos zabrała także Marina Lacerda. Urodzona w Brazylii kobieta przyjechała do Stanów Zjednoczonych w wieku ośmiu lat, a sytuacja jej rodziny była wówczas bardzo trudna - jej ojczym trafił do więzienia za molestowanie seksualne, którego się na niej dopuścił, a jej relacje z matką były napięte. Chcąc nieco zarobić, zgodziła się na "masowanie" bogatych mężczyzn. To właśnie w taki sposób w wieku 14 lat poznała Jeffreya. Marina liczyła na to, że biznesmen pomoże jej spełnić marzenie o zostaniu baletnicą i występach na Broadwayu. Pamięta, że "bardzo powoli" ją przygotowywał.
(...) A potem, zanim się obejrzałam, gwałcił mnie. Powiedziałabym, że był to seks, ale w wieku 14 lat nie uprawia się seksu, tylko jest się gwałconym - mówi w rozmowie z "Dalily Mail".
Przed pierwszym masażem dziewczyna, która wprowadzała ją do "biznesu" przekazała jej, że będzie musiała zdjąć koszulkę.
Powiedziała mi: "Bikini jak na plaży". Sprawiła, że to wydawało się w porządku i nie mogę jej za to winić - opisywała.
Kobieta była więc całkowicie zaskoczona, gdy finansista kazał jej zdjąć stanik i zapytał, czy może jej dotknąć.
Powiedziałam: "Nie, nie, nie, nie". I byłam w kompletnym szoku - relacjonowała, dodając, że ostatecznie poczuła jednak presję i rozebrała się wraz z drugą towarzyszącą jej dziewczyną, podczas gdy Epstein się masturbował.
37-latka wskazała, że Jeffrey zachowywał wobec niej fasadę łagodności i dobroci. Gdy nie była gotowa na seks, był w stosunku do niej "bardzo miły" i wyrozumiały.
Powiedział coś w stylu: "Zajmie jej trochę czasu, zanim poczuje się komfortowo". Myślę, że dlatego, że lubił wyzwania. A kiedy wiedział, że będzie musiał stawić czoła wyzwaniu i że istnieje sposób, by temu zaradzić, był gotów to zrobić. Był gotowy włożyć w to pracę - opowiadała.
Marina Lacerda o Jeffreyu Epsteinie
Marina Lacerda opisała, jak milioner zachowywał się względem swoich ofiar i jak był przez nie postrzegany.
Wykorzystywał mnie jak lalkę, namawiał mnie, żebym mówiła dziewczynom: "Tak właśnie powinnaś robić, tak powinnaś się ruszać". A on odpowiadał: "Tak zrobiłaby grzeczna dziewczynka". (...) Nie był agresywny. Nigdy by mnie nie uderzył ani żadnej z moich koleżanek. I dlatego wiele dziewczyn mówiło, że jest charyzmatyczny, bo jest miły. Nie jest okropnym, podłym człowiekiem. Robił okropne rzeczy. Nie zrozumcie mnie źle.
Dodała, że lubił chwalić się przed sławnymi i wpływowymi mężczyznami ze swojego otoczenia, opowiadając im o "bardzo ładnych dziewczynach", którymi się otaczał. Czasami, dzwoniąc do tych znanych osobistości, oddawał jej telefon.
Mówili: "Cześć, jak się macie? Dobrze się bawicie, dziewczyny?" - wspominała, dodając, że Epstein nigdy nie wspominał o jej niepełnoletniości.
Dziś patrzę, jak z nami rozmawiali i myślę, że dokładnie wiedzieli, co tam robimy i po co tam jesteśmy - stwierdziła.
Marina również werbowała dziewczyny. Jej przygoda z Jeffreyem skończyła się jednak, gdy zaczęła dorastać i nie była w stanie "załatwić" mu wystarczająco młodych towarzyszek.
Marina Lacerda uderza w księcia Andrzeja
Lacerda odegrała kluczową rolę w postawieniu zarzutów Epsteinowi w 2019 roku. W najnowszej rozmowie z "Daily Mail" m.in. uderzyła w księcia Andrzeja. Oskarżyła go o "całkowite zignorowanie" żądań ofiar takich jak ona, które wzywają go do przyjazdu do USA i złożenia zeznań na temat tego, co wiedział o Epsteinie.
Nie chce wracać do Ameryki, żeby odpowiedzieć na te pytania. Ale wcześniej, kiedy przyjaźnił się z Jeffreyem Epsteinem, przyjeżdżał tu bez przerwy. Błagał Jeffreya Epsteina, żeby tu przyjechać. To szaleństwo, gdy się patrzy na te e-maile - ubolewała.
Wspomniała o "słynnych" zdjęciach royalsa z leżącą na ziemi kobietą, która - jak się okazało - była ofiarą handlu ludźmi.
(...) Potem mamy zdjęcie, na którym leży na podłodze z kimś, kto wygląda jak bardzo młoda dziewczyna. (...) Wygląda jak dziecko - wskazywała.
Ofiara Jeffreya Epsteina gorzko o osobach zajmujących się sprawą
Marina nie ukrywa, że jest rozczarowana tym, że władze nie ujawniły wszystkich dokumentów, ukazujących prawdziwe oblicze finansisty i jego ekipy.
Wszyscy wiemy, że chronią swoich bliskich. Bardzo trudno nam zrozumieć, że poświęcili czas na ochronę siebie, a nie na ochronę nas, co moim zdaniem powinno być głównym celem - żaliła się w imieniu swoim i innych ofiar, zwracając także uwagę na to, że z jakiegoś powodu upubliczniono prywatne dane wielu poszkodowanych kobiet.
(...) Czujemy się po prostu bardzo lekceważone... Myślę, że robią to, żeby nas uciszyć. A to tylko zmusza nas do dalszych działań i do dalszego poruszania tego tematu.