Informacja o śmierci Jana Frycza, przekazana w poniedziałek przez stołeczny Teatr Narodowy, wywołała ogromne poruszenie. 72-letni aktor odszedł w minioną sobotę w swoim domu, spędzając ostatnie chwile wśród najbliższych. Pomimo przeciwności zdrowotnych, o których nie chciał się publicznie wypowiadać, nie rozstawał się ze sceną, udowadniając, że aktorstwo było dla niego czymś więcej niż tylko zawodem.
Legenda polskiego kina i teatru doczekała się aż sześciorga dzieci. Najstarsza córka artysty, Gabriela Frycz, poświęciła mu wzruszający wpis w mediach społecznościowych. Późnym wieczorem swoją osobistą refleksją po stracie ojca podzieliła się najbardziej rozpoznawalna z grona jego pociech Olga Frycz.
WIDEOTak wyglądał pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Olga Frycz i Albert Kosiński wspominają zmarłego ojca i niedoszłego teścia
Aktorka w pełnych ciepła słowach odniosła się do relacji łączących artystę z całą rodziną, a w szczególności jego istotnej roli w życiu wnuków. Urodzony na początku lutego br. syn 40-latki zawdzięcza swoje imię właśnie znanemu dziadkowi.
Kochaliśmy Tatę bardzo i najważniejsze, że o tym wiedział. Dla moich dzieci był najkochańszym dziadkiem. Dziękuję wszystkim za dobre słowa, pamięć i wsparcie. Ostatnie lata były piękne. A tamten spacer z Helenką i Tatą bardzo miło wspominam
Przełom w relacji Olgi Frycz i jej ojca nastąpił po narodzinach pierwszego dziecka aktorki, Heleny. Kobieta przez długi czas miała do niego ogromny żal po odejściu od rodziny. Napięcia między nimi pogłębił fakt, że Jan sprzeciwiał się pomysłowi, by córka poszła w jego ślady. Według jej słów legendarny aktor miał nawet interweniować u komisji przesłuchującej kandydatów do szkoły teatralnej, by uniemożliwili Oldze dostanie się na wymarzone studia.
Jan Frycz gorąco zaangażował się w rolę dziadka. Z biegiem czasu zdołał odbudować więzi z córką. Ostatnie lata ich życia upłynęły w atmosferze pełnej zgody, ciepła i wzajemnego wsparcia. Świadczy o tym również wspomnienie zamieszczone przez narzeczonego Olgi, Alberta Kosińskiego, który zamieścił zwięzłe pożegnanie opatrzone wspólną fotografią z niedoszłym teściem. "Janku, dziękuję" - czytamy na jego profilu.