Olga Frycz jest wdzięczną bywalczynią kolumn plotkarskich, a wszystko za sprawą jej bogatego życia osobistego. Aktorka rozstała się z ojcem pierworodnego dziecka, Grzegorzem Sobieszkiem, jeszcze zanim Helena pojawiła się na świecie. Związek z Łukaszem Nowakiem, z którym doczekała się Zofii, również nie przetrwał próby czasu. Obecnie związana jest z tancerzem Albertem Kosińskim, a owocem ich miłości jest półroczny Jan.
Urlop macierzyński nie zwalnia influencerki od dokumentowania swojego barwnego życia na Instagramie. Jak można się domyślić czas upływa jej głównie pod znakiem matczynych obowiązków. Aktorka wzięła sobie jednak za punkt honoru, że zrzuci kilka nadprogramowych kilogramów i wróci do wagi sprzed ciąży. Minęło parę miesięcy i już może pochwalić się spektakularnymi rezultatami.
WIDEOEdyta Górniak komentuje powrót Mandaryny do Michała Wiśniewskiego. "Ich dzieci są bardzo szczęśliwe" (WIDEO)
Olga może pochwalić się sporym gronem sławnych koleżanek, wśród których można wymienić m.in. Zofię Zborowską, Annę Czartoryską czy Maję Bohosiewicz. Z tą ostatnią kumpluje się od ponad dekady. Przypomnijmy, że jesienią zeszłego roku ukochany Frycz wywijał nawet z Mają na parkiecie "Tańca z Gwiazdami", aż do głośnej rezygnacji z dalszej przygody z programem wynikającej z nagłego pogorszenia stanu jej zdrowia. Po odejściu Bohosiewicz z show, Frycz publicznie wsparła przyjaciółkę i zdementowała plotki o jakimkolwiek konflikcie.
Tymczasem internauci doszukują się szpilki skierowanej w kierunku Mai w komentarzu Olgi pozostawionym pod postem influencerki Karoliny Cwaliny, w którym zachęca, by wymienić zjawiska, które działają na nerwy. Wielu uważa, że Olga niebezpośrednio nawiązała do aktywności Bohosiewicz w sieci, która regularnie postuje o swoim ciele i postępach osiągniętych regularnymi ćwiczeniami oraz dietą.
Moje WTF. Coraz więcej osób buduje swoją markę na pokazywaniu swojego ciała i nieustannym komentowaniu własnego wyglądu - zaczęła Olga. Publikują zdjęcia czy filmiki, których głównym tematem jest właśnie ciało, a w opisie rozpoczynają dyskusję o tym, jak wygląda, przekonując odbiorców, że "to normalne ciało". Jeśli sam wywołujesz temat swojego wyglądu i czynisz go osią publikacji, to dlaczego później jesteś zaskoczony, że inni również ten wygląd komentują? Przecież w tym momencie zapraszasz ludzi do dyskusji. A ludzie mają różne doświadczenia, różną wiedzę, różne poczucie estetyki i różne opinie.
Dla mnie jest różnica między wrzuceniem zdjęcia z plaży, basenu czy z ciąży z opisem o wakacjach, pogodzie albo wspomnieniach a publikacją, której głównym tematem jest własne ciało i jego ocena - kontynuowała wątek Olga. Jeżeli na zdjęciu widać osobę z otyłością i autor podpisuje je wyłącznie hasłem \"to normalne ciało\", to moim zdaniem uczciwiej byłoby powiedzieć wprost: \"to jest ciało osoby z otyłością\". To nadal jest normalne ciało, ale konkretnej osoby z konkretnym stanem zdrowia. Nie widzę powodu, by udawać, że kontekst nie istnieje.
I żeby była jasność, nie mówię o obrażaniu kogokolwiek. Dziwi mnie natomiast oczekiwanie, że można uczynić własne ciało tematem posta, samemu je komentować, a jednocześnie wymagać, żeby nikt inny nie miał prawa odnieść się do tego tematu. To właśnie jest moje dzisiejsze WTF - dodała na koniec.
A czy to nie Maja tak czasem robi? - skomentowała jedna z internautek.
Myślicie, że coś faktycznie jest na rzeczy?