Oto NAJWIĘKSZE WPADKI I AFERY na festiwalu w Sopocie: spóźniona Whitney Houston, wtargnięcie policji i Szwajcar ze Szwecji. Pamiętacie?
Festiwal w Sopocie od lat wywołuje ogromne emocje nie tylko za sprawą spektakularnych występów, ale także mniejszych i większych porażek. Pamiętnego wykonania Mandaryny z pewnością nie trzeba nikomu przypominać. Co jeszcze się tam działo?
Oto NAJWIĘKSZE WPADKI I AFERY na festiwalu w Sopocie: spóźniona Whitney Houston, wtargnięcie policji i Szwajcar ze Szwecji. Pamiętacie?
Festiwal w Sopocie od lat jest istotnym punktem w kalendarzu polskiej sceny muzycznej. Opera Leśna w Sopocie od dziesięcioleci stanowi jedno z najważniejszych miejsc na muzycznej mapie Polski. Co roku nadmorski amfiteatr przyciąga tysiące widzów przed telewizory oraz na widownię.
Historia tego kultowego festiwalu to nie tylko spektakularne sukcesy i wręczanie Bursztynowych Słowików, ale również gigantyczne wtopy, sceniczne pomyłki oraz towarzyszące im skandale. Od fałszowania na żywo przez gwiazdy popu, przez trudne warunki pogodowe i wpadki prezenterów, aż po bezlitosne recenzje jurorów – przypominamy wydarzenia z Sopotu, które na zawsze zapisały się w pamięci Polaków.
Pamiętacie je?
"Ev'ry Night"
Trudno znaleźć w historii polskiej muzyki rozrywkowej moment, który wywołałby tak ogromny rezonans jak sopocki występ Mandaryny z 2005 r. Podczas rywalizacji o Bursztynowego Słowika artystka zdecydowała się zaśpiewać na żywo, rozpoczynając show od słynnego już dzisiaj okrzyku "Znacie" Ev'ry Night"? Znacie? To do góry!". Po latach Marta wspominała, że pierwsze problemy zaczęły się jeszcze przed wejściem na scenę.
Tam było wiele zadziwiających mnie sytuacji. Miałam śpiewać jako druga czy trzecia, a potem okazało się jednak, że będę śpiewać jako ostatnia. Powiedziano mi, że mam takie fajnie przygotowane show, że to będzie fajnie na koniec. Czemu miałabym podejrzewać, że to jest nieprawda, skoro wiem, ile pracy w to włożyłam? - wspominała niedawno u Żurnalisty. No nikt nic nie słyszał, muzycy nie wiedzieli, co się dzieje. Chórki były wyłączone, ja nie słyszałam nic.
Zmarznięta i spóźniona Whitney Houston
Koncert Whitney Houston na festiwalu w Sopocie w 1999 r. miał być wydarzeniem dekady i pokazem światowej klasy popu. Niestety, wizyta amerykańskiej legendy pozostawiła po sobie spory niesmak. Gwiazda zaliczyła ponadgodzinne spóźnienie i zażyczyła sobie specjalnych dmuchaw, które ociepliłyby chłodne pod koniec sierpnia powietrze o co najmniej 6 stopni.
Niezadowolona artystka wyszła na scenę w dżinsach, płaszczu i rękawiczkach. Dodatkowo tuż po krótkim występie gwiazda zrezygnowała z zaplanowanej konferencji prasowej i błyskawicznie udała się na lotnisko.
Robert Kozyra o Natalii Lesz
Sporo emocji wywołał także komentarz Roberta Kozyry podczas koncertu w 2008 r., gdy na scenie zaprezentowała się Natalia Lesz. Wokalistka zaśpiewała "Power of Attraction", ale jej wykonanie ewidentnie nie skradło serca eksperta, który w mocnych i bezkompromisowych słowach skrytykował jej umiejętności.
Mam coś do powiedzenia Natalii Lesz. Nigdy nie zrobisz kariery na Zachodzie, nie potrafisz śpiewać, nie masz głosu - grzmiał. Nie wiem, co tu w ogóle robisz.
Natalia Lesz co prawda zniknęła jakiś czas temu z mediów, by skupić się na życiu osobistym. Wtedy nie przyjęła jednak negatywnej energii płynącej z komentarza Kozyry i nie porzuciła kariery.
WIDEOProducent wykonawczy "Top of the Top Sopot Festival" odpowiada na krytykę widzów. Wprost mówi o nagłośnieniu
Robert Kozyra vs. Małgorzata Rozenek
Lata później Kozyra nie oszczędzał również prowadzących. Gdy w 2023 r. w roli gospodyni Top of the Top Sopot Festival wystąpiła Małgorzata Rozenek-Majdan, w mediach pojawiły się gorzkie słowa dotyczące jej dykcji oraz sposobu prowadzenia koncertu na żywo.
Ma źle ustawiony głos i mówi z błędami, których nie popełniają ludzie z maturą - oceniał kąśliwie na łamach Plejady. Miałem nadzieję, że po zwolnieniu jej ze śniadaniówki TVN zdała sobie sprawę, że nie da się wciskać ludziom kitu, ale kiedy zobaczyłem, że prowadzi Sopot, gdzie drętwa i sztywna udawała Grażynę Torbicką, to teraz rozumiem, dlaczego Agnieszka Chylińska i Marcin Prokop będą się męczyć z Julią Wieniawą [w "Mam Talent!" - przyp.red.]. Szkoda, że TVN rezygnuje z takich osobowości jak Kinga Rusin i wymienia je na influencerki z internetu.
Główna zainteresowana udzieliła później temu samemu portalowi komentarza i przekonywała, że nie przejmuje się opinią innych. Wspomniała, że się nie obraża, ale podkreśliła, że "nie ma zamiaru tego jakoś dogłębnie analizować".
Pomyłki tekstowe
Gwiazdom niejednokrotnie zdarzało się także zapomnieć tekstu. Przekonała się o tym chociażby Edyta Górniak, która w 2021 r. miała wykonać na sopockiej scenie "Too Late", ale nagle zaniemówiła.
No i świetnie, zapomniałam tekst, tradycyjnie... - wytłumaczyła się prędko.
Rok później podobna wpadka przytrafiła się Katarzynie Nosowskiej. W trakcie jej występu zapadła krępująca cisza, a wokalistka między utworami przeprosiła za wpadkę.
Trochę się tam przycięłam. No wiecie, to jest jednak na żywo. Przepraszam - przemówiła później.
Agnieszka Chylińska i dziara z błędem
4 lata temu Agnieszka Chylińska pochwaliła się na sopockiej scenie dwoma nowymi dziarami. Mając w pamięci zamiłowanie wokalistki do tatuaży, nie było to wielkim zaskoczeniem. Problem jednak w tym, że napis wykonany na twarzy zawierał błąd, co nie umknęło uwadze internautów. W "Never Ending Sorry" zabrakło "n" w drugim z wyrazów. Artystka szybko dodała tam brakującą literę, a dzień później w rozmowie z dziennikarzami krótko odniosła się do medialnego zamieszania.
Zaśpiewam utwór "Jest nas więcej" z nowej płyty "Never Ending Sorry", chociaż dzisiaj mi zniknęło kolejne "n", więc nie wiem, o co chodzi... - wspominała.
"Alicja Ruchała w Operze Leśnej"
W 2017 r. na sopockiej scenie wylądowała Alicja Ruchała. Wykonawczyni utworu "Summer Love" doczekała się w założeniu zapewne dowcipnego komentarza ze strony prowadzącego - Filipa Chajzera.
Alicja Ruchała w Operze Leśnej - wypalił.
Aspirująca gwiazda nie zaliczyła co prawda spektakularnej wpadki na scenie, ale też nie udało jej się zrobić zawrotnej kariery. Malkontenci twierdzili jednak, że wspomniane skrzydła miały odwrócić uwagę od wokalnych niedociągnięć. Czy tak było - oceńcie sami.
Agnieszka Woźniak-Starak i geografia
Wpadki zdarzały się także prowadzącym. W 2019 r. współgospodynią wydarzenia była Agnieszka Woźniak-Starak, która miała delikatny problem próbując zapowiedzieć Lucę Hänniego. Prezenterka pomyliła jego ojczystą Szwajcarię ze Szwecją.
Podkreślamy, że wykonawca wróci samolotem do Zurychu, nie do Sztokholmu - dogryzł jej wtedy towarzyszący na scenie Filip Chajzer.
Nie musisz mi tego wytykać - próbowała żartować Agnieszka.
Geograficzna wtopa Kasi Wilk
Wpadka geograficzna zdarzyła się również Kasi Wilk. W 2022 r. wokalistka zjawiła się na scenie w sopockim amfiteatrze, ale przywitała się z publicznością z zupełnie innego miasta.
Dobry wieczór Opole! - krzyknęła, po czym szybko się poprawiła.
Do sprawy odniosła się również w poście zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Szanowni! Całym sercem z Sopotem i "ważne, że potrafisz widzieć dobro" przede wszystkim - napisała.
Czy Roksana Węgiel i Viki Gabor to ta sama osoba?
W 2021 r. podczas Top of the Top Sopot Festival produkcja pomyliła reprezentantki kraju w Eurowizji Junior. Przy okazji zapowiedzi występu Roksany Węgiel wybrzmiało, że jako druga zdobyła dla Polski zwycięstwo.
Roksana zdobyła historyczne, drugie z rzędu zwycięstwo na Eurowizji Junior -padło z ust lektora.
Problem w tym, że Roksana zdobyła to osiągnięcie w 2018 r., a rok później dokonała tego Viki Gabor.
Liroy w towarzystwie "polskiej Janet Jackson"
W 2005 r., poza pamiętnym występem Mandaryny, doszło do jeszcze jednego incydentu. Podczas swojego występu Liroy zerwał bluzkę towarzyszącej mu tancerki, obnażając jej nagi biust. Co prawda nie zobaczyli tego widzowie TVP, ale zgromadzona w Sopocie publiczność - już tak.
To jednak nie koniec niespodzianek, bo po ich występie interweniowała policja. Okazało się, że na widowni był obecny sędzia, który wcześniej wydał nakaz aresztowania na zalegającą z zapłaceniem grzywny "polską Janet Jackson". Po tym zdarzeniu mówiło się, że publiczny nadawca nie ma zamiaru więcej zapraszać rapera na swoje wydarzenia, co rozsierdziło głównego zainteresowanego.
Telewizja Polska, zapraszając mnie do udziału w koncercie, miała pełną świadomość mojego artystycznego image'u, więc zapowiedź zamknięcia przede mną anteny świadczy o skrajnej hipokryzji tych, którzy to mówią - wspominał Liroy w opublikowanym później oświadczeniu.
Demis Roussos pląsa z Ireną Dziedzic
Wpadki na scenie zdarzały się już znacznie wcześniej. W 1979 r. na sopockiej scenie pojawił się Demis Roussos. Muzyk porwał do tańca Irenę Dziedzic, której wyraźnie nie przeszkadzało, że mimo zakazu "śpiewał" z playbacku. Po wszystkim ogłosił światu, że "chciałby już wrócić do hotelu i napić się wódki".
Boney M. w czasach cenzury
W tym samym roku w Sopocie wystąpił Boney M. z piosenką "Rasputin", która - według ówczesnych władz - miała być atakiem wymierzonym w ZSRR. Kulisy zamieszania związanego z ich występem opisał Wojciech Fułek w książce "Od huzarów śmierci do Eltona Johna - 100 lat Opery Leśnej w Sopocie".
Na szczęście dla organizatorów na żywo transmitowano tylko część konkursową, a występy gwiazd festiwalu były nagrywane na taśmach i emitowane z jednodniowym opóźnieniem. Czujne cenzorskie nożyce znów się wtedy odezwały, wycinając piosenkę "zagrażającą naszym sojuszom" - czytamy.