Książę Harry nieraz zapewniał, że wreszcie odnalazł swoje miejsce na Ziemi po przeprowadzce za ocean. Przez ostatnich sześć lat zapewniał, że w kalifornijskim Montecito może cieszyć się większą anonimowością, powoływał się na słowa zmarłej matki, której marzeniem było ponoć wychowywanie dzieci w Stanach Zjednoczonych, a nawet zaczął przebąkiwać o planach ubiegania się o amerykańskie obywatelstwo.
Dzisiejsze doniesienia portalu Page Six o powrocie "czarnej owcy" na łono ojczyzny całkowicie zaprzeczają jego zapewnieniom i dalekosiężnym planom. Harry i Meghan Markle zamierzają posłać swoje pociechy do brytyjskiej szkoły, choć podobno prawdziwego powodu ich szumnego powrotu należy upatrywać w pogarszającym się stanie zdrowia monarchy. Cała Wielka Brytania zachodzi w głowę, czy po latach podsycania medialnej wojenki 41-latek wyciągnie rękę na zgodę do starszego brata.
WIDEOJoanna Przetakiewicz o rodzinie królewskiej. Podziwia Meghan Markle i księżną Kate?
"Byłem uwięziony". Tak Harry wspominał ostatnie lata na dworze królewskim
Rudowłosy książę przez lata pysznił się swoją ucieczką z Wielkiej Brytanii, przy okazji wyzłośliwiając się na temat Williama i króla Karola III. W pamiętnej rozmowie z Oprah Winfrey, która w 2021 r. gościła Harry'ego w swoim talk-show, twierdził, że ojciec i brat są "uwięzieni" w skostniałym, pałacowym systemie i w odróżnieniu od niego nie mogą się z niego uwolnić.
Nie widziałem dla siebie wyjścia. Byłem uwięziony, ale nie wiedziałem, że jestem uwięziony. Uwięziony w systemie, jak reszta rodziny. Mój ojciec i brat są uwięzieni. Oni nie mogą odejść, a ja mam dla tego ogromne współczucie
Młodszy syn Karola i Diany wymigał się od odpowiedzi na pytanie prowadzącej o sugerowaną przez niego chęć wyrwania się Williama ze złotej klatki monarchii. Odparł jedynie, że nie może się za niego wypowiadać. Książę mówił też o tym, że decyzja o tzw. Megxicie, jak określano w mediach wyprowadzkę Harry'ego i Meghan na drugi koniec świata, była podyktowana trudnościami jego żony w odnalezieniu się w niełatwych realiach życia rodziny królewskiej. Dodał również, że nie wie, czy jej inni członkowie kiedykolwiek mieli podobne myśli.
To bardzo zamknięte środowisko, w którym wielu z nich utknęło. Nie miałem do kogo się zwrócić. Mamy bardzo bliskich przyjaciół, którzy przeszli z nami przez ten proces, ale w rodzinie wszyscy mieli nastawienie: "Tak już jest. Nie da się tego zmienić. Wszyscy przez to przeszliśmy"
Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała jednak buńczuczne zapowiedzi uciekiniera. Z medialnych doniesień wynika, że "wyzwolony" Harry desperacko szuka teraz punktu zaczepienia w Wielkiej Brytanii. Planuje spędzać w Londynie coraz więcej czasu i stopniowo odbudowywać pozycję.
Myślicie, że nie spalił za sobą wszystkich mostów?