Polska olimpijka zalała się łzami na mecie i oskarżyła kadrę o brak wsparcia: "Zostałam SAMA, bez opieki i przygotowań"
Andżelika Wójcik zajęła 11. miejsce w biegu na 500 m podczas zimowych igrzysk, a tuż po starcie oskarżyła władze Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego o brak wsparcia. Jej słowa wywołały natychmiastową reakcję prezesa, który zarzucił zawodniczce mijanie się z prawdą.
W ostatnim czasie uwaga fanów sportu jest skupiona na zimowych igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Polscy kibice ze szczególną uwagą śledzą poczynania rodzimych reprezentantów, którzy dostarczyli już powodów do dumy - medale zdobyli Kacper Tomasiak oraz Władimir Semirunnij.
Niestety, nie dla wszystkich nadwiślańskich sportowców udział w igrzyskach poskutkował upragnionym sukcesem. Start Andżeliki Wójcik, która rywalizowała w biegu na 500 metrów, zakończył się nie tylko sportowym rozczarowaniem, ale także wewnętrznym kryzysem w polskiej reprezentacji. Zawodniczka zajęła 11. miejsce, a po przekroczeniu linii mety nie kryła łez, które - jak się okazało - wynikały nie tylko z zawodów, ale też z poczucia niezadowolenia wobec działań władz Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Największa "diva" igrzysk. Dość mają jej nawet Holendrzy
Andżelika Wójcik bez sukcesu na igrzyskach. Uderza w kadrę
W wywiadzie dla Eurosportu Andżelika Wójcik przyznała, że czuła się pozostawiona sama sobie w kluczowym okresie przygotowań do igrzysk, sugerując niedostateczne wsparcie ze strony kierownictwa kadry.
Po tak ciężkim czteroleciu i tak ciężkim okresie sportowo już to powiem, bo i tak pojawi się to w mediach. W tym sezonie przygotowywałam się sama, byłam bez trenera. Jest to przykre, po prostu. Na rok olimpijski zostałam sama, bez opieki i przygotowań
Prezes PZŁS odniósł się do zarzutów Andżeliki Wójcik
Na odpowiedź PZŁS nie trzeba było długo czekać. Prezes Rafał Tataruch w rozmowie z Eurosportem zarzucił Wójcik mijanie się z prawdą i próby przerzucenia odpowiedzialności za słabszy występ na innych. Według niego problem nie wynikał z braku wsparcia, lecz ze współpracy utrudnionej przez trudny charakter zawodniczki.
To są kłamstwa albo wymyślone rzeczy. My bardziej się staraliśmy o tę opiekę niż ona jej chciała. To nie jest łatwa osoba, pokłóciła się ze wszystkimi możliwymi trenerami. (...) Do Salt Lake City, czyli do końca października, miała opiekę. Tam poprosiła, by odejść z grupy. Ona po prostu w niej nie funkcjonuje. Kłóci się ze wszystkimi, nie realizuje planów treningowych
Tataruch podkreślił, że Wójcik miała zapewnioną opiekę trenerską, a nad jej przygotowaniami czuwała Agata Jabłońska, team leader kadry, pomagając w rozgrzewkach i pomiarze czasów. Słowa o "samotności" prezes uznał za wyraz frustracji po nieudanym starcie.
Zobacz także: Matka i syn biorą udział w igrzyskach olimpijskich. 15 lat temu Lesse Gaxiola pokonywał trasę NA RĘKACH rodzicielki