Popek od lat buduje medialny wizerunek na skrajnych emocjach i głośnych sytuacjach, które regularnie wywołują ogólnopolskie dyskusje. Kontrowersyjny raper i zawodnik MMA jest kojarzony m.in. z drastycznymi zmianami wyglądu twarzy – także ingerencjami dotyczącymi gałek ocznych – a także z problemami z prawem i wybrykami łączonymi z używkami. Najwięcej oburzenia przyniósł skandal zoofilski z udziałem jego psa, po którym na pewien czas wycofał się z życia publicznego. Choć deklarował poprawę, ostatnie zdarzenie znów ustawiło go w centrum internetowej burzy.
WIDEOMama zawoziła Daniela Martyniuka na plan zdjęciowy
Uliczna awantura na wrocławskim rynku z Popkiem
Do internetu trafił krótki film zarejestrowany na wrocławskim rynku. Widać na nim Popka w towarzystwie bliskich oraz grupę młodych osób, a atmosfera od początku jest napięta. W pewnym momencie raper podchodzi do jednego z mężczyzn i wymierza mu mocny policzek. Chwilę później ponownie zbliża się do tej samej osoby i coś do niej mówi, ale słaba jakość dźwięku utrudnia zrozumienie wypowiedzi. W tle słychać reakcje zaskoczonych świadków, którzy krzyczą, że są jego fanami i nie rozumieją agresji.
Filmik szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych i wywołał falę komentarzy na temat zachowania artysty. Jednocześnie z samego nagrania nie da się odtworzyć pełnego przebiegu zdarzenia – nie widać, co doprowadziło do eskalacji. Pozostaje więc niejasne, czy wcześniej doszło do sprzeczki, prowokacji lub innego incydentu poza kadrem.
Popek się tłumaczy
Niedługo po publikacji nagrania Popek odniósł się do sprawy w relacji na InstaStory. Wyjaśniał, że szedł ulicą z partnerką i przyjacielem, kiedy podeszła do nich grupa osób mających być pod wpływem alkoholu. Według rapera jeden z mężczyzn miał do niego podbiec i oblać go wódką, a on sam miał wcześniej prosić, by uszanowano jego prywatność i to, że jest w towarzystwie kobiety. Podkreślał też, że w jego ocenie takie zachowanie nie ma nic wspólnego z kibicowaniem czy sympatią, bo "fani powinni okazywać szacunek". W emocjonalnych słowach dawał do zrozumienia, że jeśli ktoś nie zamierza załatwić sprawy spokojnie, może skończyć się to spoliczkowaniem.