Jabłczyńska relacjonowała, że w czerwcu zaczęła rozmowy z twórcami "Właśnie że tak", ale później długo nie otrzymywała żadnych rozstrzygnięć dotyczących swojego udziału. Gdy ekipa weszła na plan i rozpoczęły się zdjęcia, aktorka zdecydowała się publicznie odnieść do sytuacji, podkreślając, że to dla niej trudne doświadczenie i poczucie niesprawiedliwości.
Jej wpisy i wypowiedzi wywołały reakcję internautów, którzy okazywali wsparcie i nie kryli oburzenia. Wkrótce potem pojawiła się informacja, że Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska, znana m.in. z netfliksowego serialu "Wielka woda".
WIDEOJoanna Jabłczyńska komentuje brak angażu do kontynuacji "Nigdy w życiu". "Do ostatniego momentu nie mogłam w to uwierzyć""
Karolina Korwin Piotrowska komentuje aferę z Jabłczyńską
Karolina Korwin Piotrowska, pytana o doniesienia dotyczące obsady, zaznaczyła, że jeśli faktycznie wybór padł na Żulewską — którą ocenia jako jedną z najlepszych aktorek w Polsce — to przyjmuje to z zadowoleniem i gratuluje jej udziału w projekcie. Jednocześnie zwróciła uwagę, że ferowanie wyroków i podkręcanie emocji wokół decyzji reżyserskich oraz producenckich, zanim widzowie zobaczą efekt pracy w kinie, uważa za niewłaściwe.
Jeżeli to prawda, że jedna z lepszych aktorek w Polsce, czyli Agnieszka Żulewska, ma zagrać w tym filmie, to bardzo się cieszę, tym bardziej że czyta ona wiersze w moich podcastach. Bardzo jej gratuluję. Robienie afery z obsady, ingerowanie w reżyserskie i producenckie decyzje przed premierą filmu uważam za żenujące - mówiła w rozmowie z Plotkiem.
ZOBACZ TEŻ: Joanna Jabłczyńska ogłasza, że Joanna Brodzik RÓWNIEŻ NIE ZAGRA w nowym "Nigdy w życiu". Zaskoczeni?